W ostatnim artykule podjęliśmy temat asertywnej odmowy. Pisałem w nim o tym jak asertywnie mówić „nie”. Po publikacji mojego tekstu w różnych kanałach komunikacyjnych pojawiło się kilka pytań dotyczących tego tematu. Dzisiaj odpowiem na pierwsze z nich: „Czy można odmówić szefowi?”

Asertywna wywiadówka?

Na jednym z moich szkoleń, w czasie których podejmowany był temat asertywności, uczestniczka opowiedziała historię ze swojego życia. Jako mama nastolatka uczestniczyła w zebraniu rodziców. Odbywało się ono na kilka dni przed dniem nauczyciela. W czasie spotkania z wychowawczynią klasy na salę weszła nagle pani dyrektor. Przywitała się uprzejmie ze wszystkimi, a po chwili oznajmiła, że w tym roku rodzice z tej właśnie klasy zostali wytypowani, aby przygotować ciasta „na dzień nauczyciela”. Każda z pań miała zrobić jedno ciasto i przynieść je za 3 dni do pokoju nauczycielskiego i to koniecznie przed 8 rano. Przed opuszczeniem sali pani dyrektor zapytała czy wszystko jest jasne. Mamy grzecznie kiwnęły głowami, a jedna z nich zapytała czy może być andrut, bo ona nie będzie miała czasu na nic innego. Pani dyrektor zgodziła się na andrut, ale prosiła, by słodkość tego typu była tylko jedna, a pozostałe ciasta miały być domowej roboty. Więcej pytań niebyło. Po wyjściu pani dyrektor na sali dało się wyczuć nieprzyjemne emocje, ale dalsza część spotkania przebiegała w normalnej atmosferze. Po zakończeniu wywiadówki mamy miały ustalić która robi jakie ciasto i tyle.

Asertywny sernik z rosą?

Okazało się, że to jednak nie „tyle”. Gdy wychowawczyni opuściła klasę, a przewodnicząca rady rodziców chciała zrobić listę ciast na dzień nauczyciela, zaczął się problem. „Jak pani dyrektor mogła nas tak potraktować? Nie pytając nas czy możemy, kazała nam zrobić ciasta” – oburzała się jedna z nam. „Nikt się nas nie zapytał, czy mamy czas?” – oznajmiła inna. „Jak to możliwe, żeby szkoła nie miała funduszy na zakupienie ciast w lokalnej kawiarni? Może nie każdą z nas stać na zakupienie produktów…” – wylewały się żale. Było ich sporo. A wiecie co wydarzyło się w dniu nauczyciela punktualnie przed 8 rano?  Hmm… Wszystkie panie, jak jeden mąż (a właściwie jedna żona) przyniosły ciasta do pokoju nauczycielskiego, a oprócz andruta były makowce, orzechowiec, rafaello i kilka serników, w tym jeden z rosą…

Asertywność w pracy

Przytoczyłem historię z mamami i panią dyrektor, ale czy nie podobne historie mają miejsce w naszej pracy? Przychodzi szef/szefowa, manager/managerka i oznajmia zespołowi, że coś ma być wykonane na cito. Zespół jest obłożony pracą, a kalendarze są wypełnione po brzegi, ale skoro powiedział szef coś zlecił to należy do wykonać bo to szef, a konsekwencje mogą być bolesne. Mamy w szkole obawiały się tego, że ich dzieci będą źle traktowane przez to, że one nie przygotowały ciasta, a pracownicy boją się o brak premii, awansu, podwyżki czy nawet utratę pracy…

Odmawianie szefowi – asertywność czy głupota?

Odmawianie komuś, od kogo jesteśmy w jakikolwiek sposób zależni, jest trudne, ale jest konieczne. Bo jak mówi jedna z zasad asertywności, jeśli my nie ustanowimy granicy to zrobią to za nas inni. Szefowi bardzo zależy na tym, aby pracownik pracował jak najwięcej i żeby przyjmował na siebie nowe obowiązki w ramach tej samej umowy. Najlepiej by pracownik w ogóle nie wychodził z pracy i pracował tyle ile się da. Najlepiej, by nie chorował, nie opiekował się dziećmi, czy nie korzystał z urlopu. Jednak tak się nie da. Niektóre z tych kwestii reguluje kodeks pracy i inne regulacje narzucone firmom z zewnątrz, ale niektóre będziemy musieli ustalić sami. I temu właśnie celowi służy asertywna odmowa.

Prawo do odmowy a kontrakt w pracy

Prawo do odmowy szefowi mamy zawsze wtedy, gdy ten wydaje nam polecenie naruszające kontrakt. Jeśli coś nie należy do naszych obowiązków, które zostały nakreślone w umowie – mamy prawo do asertywnej odmowy. Jeśli jednak szef wydaje nam polecenie zgodne z zakresem naszych obowiązków, w tym przypadku nie mamy prawa odmówić, o ile nie chcemy naruszyć kontraktu z firmą, w której jesteśmy zatrudnieni.

Asertywny manager ceni asertywnego pracownika

Co jednak w sytuacji, gdy nie wiadomo, czy to komunikuje nam szef jest poleceniem służbowym, czy tylko prośbą? Zawsze w takiej sytuacji mamy prawo do zapytania wprost. I jeśli jakaś kwestia okaże się tylko prośbą, mamy prawo powiedzieć „nie”. Dojrzali i asertywni managerowie nie czyją dyskomfortu w sytuacjach, gdy pracownicy stawiają granice, nie zgadzają się na coś, albo asertywnie dopytują o zakres swoich obowiązków.

Miliarder uczy asertywności

Kilka dni temu obejrzałem jeden z odcinków jakiegoś programu telewizyjnego (nie pamiętam ani tytułu, ani kanału), w którym bardzo bogaty właściciel ekskluzywnego hotelu zatrudnił do pracy kilka bezrobotnych osób. Był wśród nich chłopak o bardzo niskiej samoocenie. Przejawiało się to między innym w tym, że gdy szef zwracał mu uwagę na to, że praca jest źle wykonana to on nawet, gdy szef był w błędzie, nigdy się nie bronił, ani nawet nie polemizował. Właściciel hotelu zwrócił mu uwagę na to, że ta jego cecha bardzo mu się nie podoba, pokazał mu, że ma prawo, a nawet obowiązek asertywnie dbać o swoje granice – gdy zrobić coś nie tak, powinien przyznać się do błędu, ale jeśli praca zostanie wykonana dobrze, a ktoś będzie miał do niego pretensje – powinien się bronić. Po kilku dniach nastąpiła próba. Chłopak dobrze wykonał przydzielone mu zadanie. Miliarder był zadowolony, ale postanowił go skrytykować. Chłopak zachował się jednak na medal. Nie zgodził się na nieuzasadnioną krytykę, pokazał wartość swojej pracy, a także – z szacunkiem – wykazał miliarderowi błąd w ocenie sytuacji. O taką właśnie postawę chodziło. Staż w ekskluzywnym hotelu zakończył się podpisaniem umowy o pracę.

A co wtedy?

Niekiedy pracownicy pytają mnie: „A co wtedy, gdy w kontrakcie mam zapisane, że mam wykonywać także inne obowiązki zlecone przez przełożonych? Co w takim przypadku?”. Taka sytuacja zdarza się bardzo często i – niestety – bywa wykorzystywana przez szefostwo do zlecania nam tysiąca rzeczy, które nie leżą w zakresie naszych obowiązków. „Czy wtedy mamy asertywnie odmawiać?”. I tak, i nie. Tak, bo zgodziliśmy się na taki właśnie zapis w umowie, ale nie – jeśli te pozostałe obowiązki nie wymienione w kontrakcie, a zlecane nam przez przełożonych, przekraczają 10 procent naszego czasu pracy. Odmówić mamy prawo, gdy dodatkowe, zlecane nam szefostwo zadania przekraczają 10 procent naszego czasu pracy. Wówczas warto zwrócić się do kierownictwa firmy z prośbą o rozszerzenie listy naszych obowiązków, ale także – tak, tak! – renegocjować nasze wynagrodzenie.

Szefowi można odmawiać, a w niektórych sytuacjach nawet odmawiać trzeba. Broniąc naszych granic, będąc asertywnymi, pokazujemy firmie, że jesteśmy pewnymi siebie i wartościowymi pracownikami, którzy broniąc swoich interesów pokazują, że będą potrafili bronić także interesu firmy.

Chcesz zmienić swoje życie i potrzebujesz wsparcia? Zapraszam na coaching!

Opłaty za coaching należy wnieść po uprzednim ustaleniu terminu sesji.
W razie pytań pisz lub dzwoń.

Kontakt