Gdy prowadzę szkolenia dotyczące asertywności i proszę uczestników o określenie czym jest asertywność odpowiedź, która pojawia się najczęściej jest ta, że „asertywność jest sztuką mówienia nie”. Ci z Was, którzy śledzą moje artykuły na temat asertywności (np. „Zdrowa asertywność”), czy oglądali nagranie webinarium, pt. „Asertywność w pracy i życiu osobistym” wiedzą, że takie ujęcie asertywności wypacza jej istotę. Bo choć asertywna odmowa jest ważna to jednak  zdecydowanie nie wyczerpuje tematu asertywności. Skoro jednak asertywność kojarzy się większości osób z odmawianiem to spróbujmy przyjrzeć się asertywnej odmowie i odpowiedzieć na pytanie: jakie warunki powinna spełniać odmowa, aby można o niej mówić, że jest asertywna?

Zastanów się co chcesz powiedzieć

Podstawowym, choć bardzo oczywistym warunkiem, asertywnej odmowy jest zastanowienie się nad tym co tak naprawdę chcemy powiedzieć. Ani pochopne zgadzanie się na prośby wyrażane przez innych, ani stanowcze i nieprzemyślane odmawianie nie spełniają kryterium asertywności. Aby o odmowie można było powiedzieć, że jest asertywna, najpierw musimy zastanowić się czego potrzebuje osoba, która o coś nas prosi i co możemy/chcemy jej dać. Nie chodzi tutaj o jakieś długie refleksje, choć pewnie w przypadku ważnych spraw powinniśmy sobie dać na zastanowienie więcej czasu. Chodzi o odpowiednią chwilę na podjęcie decyzji, która będzie dobra dla nas, ale też będzie uwzględniała potrzeby drugiego człowieka.

Okaż zrozumienie rozmówcy

Gdy już zdecydujemy się asertywnie odmówić wykażmy nieco empatii. Skoro ktoś zdecydował się nas o coś poprosić to znaczy, ze w ocenie tej osoby możemy pomóc jej zaspokoić jakąś potrzebę. Okazanie rozmówcy zrozumienia w tej sytuacji powinno być wyrazem kultury osobistej, ale też współodczuwania. Okazanie zrozumienia może się dokonać na wiele sposobów, np. „Rozumiem Twoją potrzebę”, albo „Miło mi, że zwracasz się z tą sprawą do mnie”, albo „Dziękuję, że przychodzisz z tym do mnie”. Okazanie zrozumienia rozmówcy ma walor podtrzymujący relację. Pomijając ten element ryzykujemy, że druga strona poczuje się odtrącona, a byłoby to sprzeczne z istotą asertywności, a ta ma na celu pomoc w utrzymaniu zdrowych i dobrych relacji z innymi ludźmi.

Nie przesadzaj ze słowem „przepraszam”

Okazanie zrozumienia rozmówcy niekoniecznie musi się wiązać ze słowem „przepraszam”. Będą się zdarzać sytuacje, w których słowo przepraszam paść powinno, ale będą też takie, kiedy jest ono nieadekwatne, a nawet niepotrzebne. Gdy jednak zdecydujemy się przeprosić naszego rozmówcę to warto pamiętać o tym, by ze słowem „przepraszam” nie przesadzać. Niektóre osoby mają tendencję do wbijania się w poczucie winy w sytuacjach odmawiania, a przejawem tego jest nadużywanie słowa „przepraszam”. Takie sytuacje stają się niekiedy groteskowe, bo ktoś przeprasza za coś, co nie jest jego winą. Potem przeprasza, że przeprasza, a na koniec zdaje się przepraszać za to, że żyje. Nadużywanie słowa „przepraszam” powoduje, że asertywna odmowa traci swoją moc. Nadużywając tego słowa dajemy sygnał rozmówcy, że czujemy się winni mówiąc mu „nie”.

Podaj powód, a nie wymówkę

Tymczasem winni możemy się czuć tylko wtedy, gdy uzasadniając odmowę zamiast prawdziwego powodu podjemy wymówkę. Zresztą chodzi tu nie tylko o poczucie winy, ale też o zdecydowane obniżanie skuteczności asertywnej odmowy połączonej z wymówką. Jeśli nie chcemy rozmawiać z telemarketerem i mówimy mu „Ale ja nie mogę z panem teraz rozmawiać” zamiast „Proszę do mnie nie dzwonić, nie jestem zainteresowany pana ofertą” to sami kręcimy na siebie bicz. A ten bicz będzie nas smagał dopóki będziemy używać wymówki, bo pan telemarketer słysząc wymówkę „nie mogę teraz rozmawiać” z całą pewnością zadzwoni później. Jeśli nie tego samego dnia, to pewnie następnego. Jeśli powiemy dziecku „Nie kupię ci tej zabawki, bo masz już kilka bardzo podobnych” to jest większa szansa na to, że dziecko to zrozumie niż w przypadku „Nie kupię ci tej zabawki, bo nie mam pieniędzy”. I choć zdaję sobie sprawę, że w przypadku dzieci jest trudno być asertywnym, to jednak zachęcam, by uzasadniając odmowę zawsze podawać prawdziwy powód, a nie wymówkę.

Unikaj mówienia „nie mogę”

Kolejnym błędem, po nadmiernym przepraszaniu i wymówce zamiast uzasadnienia, jest mówienie słowa „nie mogę”. Co to znaczy „nie mogę”? Gdy mówimy, że nie możemy to pokazujemy rozmówcy, że odmowa nie do końca jest naszą decyzją, że stoją za nią jakieś siły, na które nie mamy wpływu. Zobaczcie jak brzmi zdanie „Nie mogę pani wpuścić do kolejki, bo sama się śpieszę” oraz zdanie „Nie wpuszczę pani do kolejki, bo sama się śpieszę”. I choć to pierwsze wydaje nam się łagodniejsze, grzeczniejsze i – może – bardziej kulturalne, to jednak nie do końca jest asertywne, bo w asertywnej odmowie z szacunkiem i empatią dla drugiego człowieka informujemy go o podjętej przez nas decyzji i nie zwalniamy się z odpowiedzialności za nasze słowa, a taką właśnie postawę mogą sugerować słowa „nie mogę”. A co w przypadku kiedy czegoś naprawdę nie możemy, bo – na przykład – nie pozwalają nam na to procedury? W takim przypadku też doradzam zrezygnowanie ze słów „nie mogę” i zamiast „Nie mogę, bo zabraniają mi tego procedury” sugeruję użycie słów „Nie zrobię tego, bo zabraniają mi tego procedury”. Uwierzcie, że w tym drugim przypadku nikt nawet nie będzie próbował wpływać na naszą decyzję, bo będzie ona bardzo klarowna i stanowcza, czyli asertywna.

Niech twoja wypowiedź będzie zwięzła

Asertywna odmowa powinna być zwięzła. Powiedzielibyśmy, że powinna zawierać dokładnie tyle słów, aby jasno powiedzieć „nie”, wyrazić zrozumienie i szacunek wobec osoby, która o coś nas prosi, a także podać krótkie uzasadnienie naszej odpowiedzi. Zwykle taką wypowiedź można zamknąć w kilku prostych zdaniach. Natomiast niedopuszczalne jest skracanie wypowiedzi do zdania „Nie, bo nie”. Tego typu wypowiedź jest wyrazem postawy agresywnej/dominującej, a nie asertywności i należy się jej wystrzegać.

Zaproponuj alternatywę

W asertywnym mówieniu „nie” bardzo dobrze widziane jest zaproponowanie alternatywy. Nie jest to element obowiązkowy, ale warto go praktykować, gdyż – podobnie jak okazywanie rozmówcy zrozumienia – jest wyrazem podtrzymywania relacji. Alternatywę stosujemy wtedy, gdy osobie proszącej nas o coś możemy zaproponować jakąś formę pomocy, choć nie jest to dokładna realizacja jej potrzeb. Gdy – przykładowo – nasz szef poprosi nas o zostanie po godzinach, a my w planie mamy przedstawienie dziecka z okazji dnia ojca, odmawiając możemy zaproponować przyjście do pracy następnego dnia wcześniej, by zająć się pilną sprawą, albo poprosić o pomoc kogoś innego z zespołu, kto w tym dniu może zostać po godzinach.

Asertywne odmawianie nie jest istotą asertywności, ale jest ważną jej składową częścią. Warto nauczyć się odmawiania w taki sposób, aby zminimalizować naruszenie relacji, a jednocześnie zachować szacunek wobec samego siebie.

Chcesz zmienić swoje życie i potrzebujesz wsparcia? Zapraszam na coaching!

Opłaty za coaching należy wnieść po uprzednim ustaleniu terminu sesji.
W razie pytań pisz lub dzwoń.

Kontakt