Kilka dni temu moja znajoma Marcelina (znacie ją już z tekstu, pt. „Prawda – siła nie tylko Magdy Gessler”) napisała do mnie smutną wiadomość. Kilka dni temu była poddana nieprzyjemnemu zabiegowi stomatologicznemu, w czasie którego coś poszło nie tak i od tego momentu jej twarz jest bardzo opuchnięta. Marcelina jest mieszkanką małej miejscowości, w której ludzie mocno interesują się życiem innych i niekiedy pozwalają sobie na zbyt daleko idące wnioski – mają opinie na temat każdego i każdej. Marcelina postanowiła nieco zakryć twarz, bo opuchlizna oraz siniak na buzi jest dla niej sprawą wstydliwą więc od kilku dni ubiera się golf. To tylko pogarsza sytuację, bo skoro ktoś ma opuchniętą twarz i jeszcze ją zakrywa to przecież „musi coś ukrywać”, „a może bije ją mąż?”, „a może po pijaku gdzieś się wywróciła?”. W głowach ludzi rodzą się różne domniemania, tylko – jakimś trafem – te najprostsze, o niefortunnej wizycie u stomatologa są w mniejszości. Jak się zachować w takiej sytuacji? Tłumaczyć każdemu co się stało? A może zrobić kartkę z napisem „Nie jestem pijaczką, ani ofiarą przemocy domowej”?

Jeszcze się taki nie narodził…

Pamiętam, że moja nieżyjąca już mama mówiła często: „Jeszcze się taki nie narodził, który by wszystkim dogodził”. I muszę przyznać, że te słowa to święta prawda. Nie ma takiego człowieka na tym świecie, nigdy nie było i nigdy nie będzie, który byłby w stanie zadowolić oczekiwania wszystkich ludzi. Gdy przyjrzymy się biografiom wielkich osobowości w historii naszego kraju, czy nawet świata, to zobaczymy, że choć każda z tych osób miała swoich zwolenników, ale miała też ogromne grono przeciwników i krytykantów. Nie ma, nie było i nigdy nie będzie takiego człowieka, który byłoby w stanie spełnić oczekiwania wszystkich ludzi. A wiecie dlaczego takiej osoby nigdy nie było i nigdy nie będzie? Z prostego powodu. Gdyby ktokolwiek próbował spełniać oczekiwania wszystkich i żyć tak, aby nie spotykać się z negatywnymi opiniami na swój temat, musiałby przestać być sobą.

Prawo do bycia sobą

Poradzić sobie z opiniami innych ludzi to – po pierwsze – zaakceptować, że nie mamy obowiązku podobania się wszystkim ludziom. Dane sobie prawa do tego, abyśmy byli sobą przynosi nam prawdziwą wolność. Akceptacja tego kim jesteśmy i jacy jesteśmy stanowi fundament zdrowego i szczęśliwego życia. Ludzie, którzy próbują spełniać oczekiwania wszystkich żyją w rozdarciu. Życie w przekonaniu, że opinie innych ludzi na nasz temat są tak ważne, że musimy pod ich wpływem zmieniać nasze życie – to droga donikąd.

Być sobą…

Kilka dni temu poczułem się bardzo wstrząśnięty informacją o samobójczej śmierci transpłciowej, 24-letniej Milo, która spotykała się z niezrozumieniem i odrzuceniem nie tylko ze strony społeczeństwa, w którym żyła, ale także ze strony lekarzy, a nawet psychoterapeutów. Zanim pożegnała się z tym światem napisała: „Mam dość. Mam dość tego, że jestem traktowana jak gówno. Mam dość ludzi (psychologów, lekarzy, terapeutów) mówiących mi, że nie mogę być tym, kim jestem, bo wyglądam w nieodpowiedni sposób. Traktujących mnie, jakbym to wszystko wymyśliła i potrzebowała papierów, aby to udowodnić. Przywiązujących większą wagę do tego, jak wyglądam, niż do tego, jak się czuję […] Mówiących, że może powinnam przestać być (próbować być) sobą i zaczekać, aż inni lekarze i terapeuci zdecyduję, że już mogę” (cyt. za: oko.press). Historia Milo to historia walki o to, by móc być sobą, aby móc nie pasować do wzorców społecznych i aby móc pasować do siebie. Milo podjęła tę cholernie nie równą walkę, ale ją przegrała. Jej historia jest wstrząsająca i przeraźliwie smutna i trudno ją porównywać z czymkolwiek innym. Każdy z nas musi codziennie wybierać, czy chce toczyć walkę o prawo do bycia sobą, czy sobie odpuści w imię spokoju, dopasowania do oczekiwań rodziny, „ładu” społecznego czy poprawności politycznej. I każdy ma prawo do swojej drogi. Ani walka, ani poddanie się nie jest złe. Każdy ma prawo do swojego wyboru, bo tylko my będziemy płacić cenę za nasz wybór.

Co się dzieje, gdy żyjemy pod dyktando innych?

Gdy żyjemy pod dyktando innych stajemy się jak inni. To bardzo bezpieczne i wygodne, ale to niebezpieczne. Bo stając się jak inni, przestajemy być sobą. Jeśli próbujemy dopasować się do większości – jesteśmy jak większość. Natomiast gdy próbujemy sprostać opiniom i oczekiwaniom wszystkich stajemy się jak chorągiewka na wietrze, która zmienia swój kształt pod wpływem nawet najmniejszego podmuchu wiatru. Życie pod dyktando innych prowadzi do obniżenia poczucia własnej wartości, szacunku wobec samego siebie. Oczywiście można z tym żyć, ale czy warto?

Czy warto brać pod uwagę co o nas mówią inni?

Być może odnieśliście wrażenie, że próbuję Was namawiać do tego, abyście zupełnie nie przejmowali się tym, co o Was mówią inni ludzie. Jeśli tak, to chcę Wam powiedzieć, że byłaby to błędna droga. Ja próbuję pokazać, że ludzkim opiniom trzeba dać odpowiednią rangę. Nie wszystko, co inni mówią o nas jest prawdą i nie wszystko jest nieprawdą. Niekiedy ludzie przynoszą nam lustro, w którym warto się przejrzeć, a niekiedy jest to tylko krzywe zwierciadło ich oczekiwań i wyobrażeń. Dlatego jeśli chcemy zachować równowagę psychiczną musimy znaleźć odpowiedni balans. A ten polega na tym, aby – z jednej strony – nie odrzucać wszystkiego, co inni mówią o nas, ale – z drugiej – z opinii na nasz temat wybierać te, które są dla nas wartościowe (choć niekoniecznie wygodne).

Złoty środek

Jak to odróżnić jedne od drugich? Gdy słyszymy czyjąś opinię, albo ktoś wyraża jakieś oczekiwanie wobec nas, czy naszego sposobu życia, możemy zadać sobie proste pytanie: „Czy ja chcę żyć tak jak chciałby tego ode mnie ten człowiek? Czy to będzie dla mnie dobre? Czy będę się z tym dobrze czuł/a? Jak to wpłynie na mnie i na moje otoczenie? Czy ja tego chcę?”. Zarówno życie pod dyktando innych, jak i zupełne nie przejmowanie się opiniami z zewnątrz, nie są dla nas dobre i mogą być objawem niedojrzałości emocjonalnej i niskiego poziomu inteligencji społecznej. Znalezienie złotego środka polega na tym, abyśmy zostawili sobie przestrzeń do zastanowienia się nad powtarzającymi się opiniami innych ludzi. W uzyskaniu takiego złotego środka nieocenioną pomocą mogą być dla nas nasi przyjaciele, czyli ludzie, którzy nie ukrywają przed nami prawdy o nas samych, ludzie, którzy z miłością potrafią powiedzieć nam trudne i niewygodne dla nas rzeczy. Ludzie, którzy deklarują, że chcą być z nami zawsze i w każdej decyzji, którą podejmiemy w naszym życiu (więcej o przyjaźni znajdziesz w ebooku, który za darmo możesz pobrać tutaj).

Jeszcze się taki nie narodził, który by wszystkim dogodził. Niech to powiedzenie uwolni nas od prób zadowalania innych ludzi, ale też nie uśpi czujności, bo bywają takie sytuacje, kiedy ludzie mogą nam pokazać coś, czego sami nie zauważamy. I pamiętajmy, żeby nie tłumaczyć się ludziom z każdej podejmowanej decyzji. Nasze życie jest naszym życiem. Ludzie, którzy nas kochają będą szanować nasze wybory, a pozostali – choćbyśmy dwoili się i troili – i tak będą „wiedzieć swoje”.

Chcesz zmienić swoje życie i potrzebujesz wsparcia? Zapraszam na coaching!

Opłaty za coaching należy wnieść po uprzednim ustaleniu terminu sesji.
W razie pytań pisz lub dzwoń.

Kontakt