Wielu ludzi ma problem z wybaczeniem sobie błędów popełnionych w przeszłości. Żyją samooskarżając się przeżywając nieustanne poczucie winy, albo pozwalają innym, aby byli dla nich nieustannym wyrzutem sumienia. Jak sobie z tym poradzić? Jak wyjść z tego zaklętego kręgu? Jak wybaczyć sobie błędy popełnione w przeszłości?

Errare humanum est

Pierwszym krokiem do wybaczenia sobie błędów z przeszłości, jest – choć brzmi to paradoksalnie – danie sobie prawa do popełniania błędów. Tak, tak – danie sobie prawa do popełniania błędów… Bo bycie człowiekiem oznacza między innymi to, że mamy prawo do błądzenia, niewiedzy i eksperymentowania. Wiedzieli już o tym starożytni, bo stara łacińska maksyma mówi, że błądzenie jest rzeczą ludzką (errare humanum est). Jeśli nie dajemy sobie prawa do błądzenia to trudno będzie nam wybaczyć sobie błędy popełnione w przeszłości. Jednak tak naprawdę nie mamy wyjścia i choćbyśmy nie wiem jak udawali, że nie popełniamy błędów i chronili się przed nimi to prędzej czy później i tak przydarzy nam się coś, co z perspektywy czasu będzie można ocenić jaką błąd lub pomyłkę. Dla naszego samopoczucia lepiej jest, gdy popełnianie błędów uznamy za element naszej ludzkiej kondycji. Zaakceptujemy rzeczywistość taką jaką jest i uznamy, że i my mamy prawo, by błądzić.

Pożegnanie z oskarżycielem

Drugim krokiem jest pożegnanie z oskarżycielem. Nawet gdy damy sobie prawo do popełniania błędów (choć lepiej byłoby napisać: „gdy uznamy, że popełnianie błędów jest częścią ludzkiego życia”) możemy słyszeć głos, który będzie nam mówił: „Przecież powinieneś był to wiedzieć”, „Jak mogłaś być aż tak głupia?”, „To było karygodne”, „Człowiek na tym stanowisku nie może sobie pozwalać na takie rzeczy”… Ten wewnętrzny lub zewnętrzny głos to głos oskarżyciela, z którym definitywnie trzeba się pożegnać. Można to zrobić na przykład w ten sposób: „Wiem, że popełniłem/am błąd. Uznaję, że błądziłem/am, ale uznaję też moje prawo do popełniania błędów. Nie będę się gnębić z tego powodu/Nie pozwalam, abyś Ty robił/a mi wyrzuty z tego powodu”.

Włączenie autoempatii

Kolejną (trzecią) rzeczą, którą powinniśmy zrobić jest włączenie autoempatii, czyli spojrzenie na siebie z miłością i wyrozumiałością. Stanięcie wobec siebie w pozycji kochającego i wyrozumiałego rodzica, który chce zobaczyć i zrozumieć więcej. To nie ma być rodzic, który mówi: „A widzisz! Czego się spodziewałeś/aś? Dlaczego mnie nie słuchałeś/aś?”. Ten wewnętrzny rodzic ma być kimś kto powie nam: „Nie martw się. Takie sytuacje się zdarzają. Miałeś/aś prawo tego nie wiedzieć. Każdemu mogło się to zdarzyć. Zrobiłeś/aś to, co w tamtej chwili wydawało Ci się najlepsze. Rozumiem to. Akceptuję Ciebie z tym błędem. To, że to zrobiłeś/aś nie znaczy, że jesteś złym człowiekiem”. Jeśli mamy trudność z wyobrażeniem sobie, że jesteśmy dla siebie dobrym i kochającym rodzicem to spróbujmy tę perspektywę odnaleźć w inny sposób. Spróbujmy wyobrazić sobie nasze dziecko, z którym łączą nas silne więzi miłości i które popełniło „ten błąd”, a potem przychodzi skruszone, by nam o tym powiedzieć.

Głębsze spojrzenie

Spojrzenie z wyrozumiałością oznacza też konieczność głębszego spojrzenia na własne życie. I to jest czwarty krok. Ludzie są dobrzy. Ludzie nie czynią zła dlatego, że chcą je czynić, ale dlatego, że czasem nie potrafią inaczej. Pamiętam jak na szkoleniu, które prowadziłem dla osób zagrożonych wykluczeniem społecznym, jeden z uczestników, który spędził za kratkami kilkanaście lat, powiedział: „Nie spotkałem w więzieniu ani jednego faceta, który w dzieciństwie miałby dobrą relację ze swoim ojcem”. Nie każdy z nas może powiedzieć, że jego dzieciństwo było szczęśliwe i pełne miłości. Nie każdy miał szczęście by – na przykład w psychoterapii – popracować nad tym co trudne. Nie każdy ma life coacha, który potrafi zrozumieć naszą sytuację przez pryzmat tego, co nas ukształtowało w dzieciństwie i wielu adolescencji. Nie każdy wie, że to wszystko, czego doświadczaliśmy jako dzieci (i nie tylko) miało wpływ na to kim jesteśmy i ma wpływ na nasze decyzje (także te błędne). Głębsze spojrzenie daje nam jeszcze więcej powodów do tego, aby okazać sobie zrozumienie, wykazać się autoempatią. Głębsze spojrzenie nie służy samousprawiedliwieniu się, bo błąd trzeba nazwać błędem i kropka. Zło trzeba nazwać złem. Jednak głębsze spojrzenie pozwala nam spojrzeć na siebie w nieco innym świetle, po to aby pomóc w procesie przebaczenia.

Przyjęcie nowej perspektywy

Gdy już damy sobie prawo do popełniania błędów, pożegnamy się z wewnętrznym lub zewnętrznym oskarżycielem, okażemy sobie współczucie i głębiej spojrzymy na swoje życie, możemy zrobić jeszcze jedno. Możemy zastanowić się nad tym, co dzisiaj zrobilibyśmy inaczej. Jak zachowalibyśmy się mając obecną perspektywę, wiedzę i umiejętności? Jakie podjęlibyśmy działanie wiedząc, że tamto doprowadzi nas do błędu? Ta inna, właściwa perspektywa, nie wpływa prawdzie na samo przebaczenie sobie błędów z przeszłości, ale jest jego uzupełnieniem.

Mam nadzieję, że ten artykuł będzie dla Ciebie pomocny. Będzie mi miło jeśli dasz znać w komentarzach co myślisz o przebaczeniu samemu sobie w perspektywie tego co napisałem wyżej. Będę Ci wdzięczny jeśli udostępnisz tekst w swoich mediach społecznościowych lub – po prostu – dasz „lajka”. A jeśli szukasz kogoś, kto pomoże Ci w uporaniu się z demonami przeszłości, zapraszam Cię do kontaktu.