Gdy w czasie szkoleń poruszam temat emocji pozwalam sobie na małą prowokację. Rozdaję uczestnikom kartki z nazwami emocji i proszę ich o dokonanie podziału. Zwykle dzielą emocje na pozytywne i negatywne, albo jedne nazywają dobrymi, a inne złymi. Pomijam tutaj fakt błędności takiego podziału, bo pisałem o tym w osobnym artykule (znajdziecie go tutaj), ale chcę się odnieść do jednej z emocji, z która uczestnicy moich treningów mają problem, a jest nią zazdrość.

Mała powtórka

Bywa tak, że w tym podziale na dobre i złe emocje, zazdrość w jednej grupie znajduje się wśród „pozytywnych”, a w drugiej wśród „negatywnych” emocji. W dyskusjach, które potem zwykle toczą się w tym temacie jedni ludzie obstają przy tym, że zazdrość jest zła, a inni uważają, że jest potrzebna i – nawet – nawet pożyteczna. Jak to właściwie jest z tą zazdrością? Aby to dobrze wyjaśnić przypomnę myśl, która już dzieliłem się na blogu, gdy pisałem wcześniejsze teksty o emocjach (znajdziesz je tutaj), a myśl jest taka: „To nie emocja jest zła lub dobra. Złe lub dobre może być to, co zrobisz pod wpływem emocji. Pozytywne lub negatywne może być to, co powstanie motywowane Twoimi emocjami”.

Zazdrość dobra czy zła?

Dlaczego więc niektórzy ludzie uznają zazdrość za coś dobrego, a inni za coś złego? Myślę, że takie przeciwstawne opinie są spowodowane doświadczeniami, które wynosimy z naszego życia. Jeśli ktoś obserwował w życiu swoich rodziców chorobliwą zazdrość, albo doświadczył jej w jakimś związku lub relacji, to będzie uznawał zazdrość za coś złego. Jeśli natomiast nie mamy na swoim koncie takich obserwacji, albo doświadczeń, to zazdrość będziemy postrzegać jako naturalnie występującą emocję, która może towarzyszyć relacjom z osobami, które kochamy lub które – po prostu – są dla nas ważne.

Złota klatka zazdrości

Niestety w niektórych związkach i relacjach pojawia się zazdrość, którą nazwałem wyżej chorobliwą. To taki stan, kiedy chcielibyśmy mieć człowieka wyłącznie dla siebie i tylko na naszych warunkach. To taki stan, w której jesteśmy w stanie wiele poświęcić dla ważnej dla nas osoby pod warunkiem, że będziemy ją „mieli” na wyłączność, pod warunkiem, że ona będzie zainteresowana wyłącznie nami. Działania motywowane tego typu zazdrością podobne są do budowania złotej klatki. Kochamy ważną dla nas osobę i chcemy zapewnić jej szczęście, ale odbieramy jej wolność wyboru zamykając w złotej klatce pięknego życia, które wymarzyliśmy dla niej.

Skąd bierze się chorobliwa zazdrość?

Chorobliwa zazdrość wyrasta zwykle u osób, które doświadczają dwóch dysfunkcji w swoim życiu. Po pierwsze: mają zaniżone poczucie własnej wartości, a po drugie: musiały się zmierzyć z bólem strat ważnych dla nich osób. Człowiek, który nie czuje się wystarczająco wartościowy, by budować z kimś partnerską relację i który ma na swoim koncie porażki w tym zakresie, może nie radzić sobie z zazdrością, która pojawia się wtedy, gdy obiekt jego/jej zainteresowania jest też obiektem zainteresowania innych ludzi.

Zazdrosny mąż

Pamiętam jednego z moich klientów, który zaczął być chorobliwie zazdrosny o swoją żonę, w momencie, gdy stracił pracę. Ten fakt bardzo mocno podkopał i tak niewysokie poczucie własnej wartości i właśnie wtedy pojawiła się chorobliwa zazdrość. Mężczyzna ten zupełnie nie radził sobie z emocjami, których doświadczał. Zaczął konfabulować. Posunął się nawet do tego, że zamówił prywatnego detektywa, który miał mu dostarczyć dowodów na niewierność żony, a kiedy ten stwierdził, że żona zachowuje się wobec niego zupełnie w porządku, mój klient nie przyjął jego argumentacji. Stwierdził, że detektyw musiał być w zmowie z kochankiem żony…

Potrzebna pomoc

Chorobliwa zazdrość potrafi mocno zatruć życie, ale na szczęście – w większości przypadków – można pomóc osobie, która jej doświadcza. Oczywiście zawsze warto skorzystać z pomocy coacha, psychoterapeuty, czy nawet psychiatry (w niektórych przypadkach jest to niestety konieczne), ale można też pomagać będąc obiektem zazdrości. Jak więc możemy pomóc osobie, która doświadcza nadmiernej zazdrości?

Zapewniaj o miłości

Po pierwsze: warto zapewniać tę osobę o tym, że jest dla nas ważna, że jest wartościowa i że chcemy, aby była obecna w naszym życiu. Nadmierna zazdrość wynika z lęku przed stratą ważnej osoby. Ten lęk bywa irracjonalny, ale warto wyjść mu naprzeciw powtarzając zapewnienie, że chcemy być z tym człowiekiem i że jest dla nas ważny, a może nawet najważniejszy. Nie wolno stawiać warunku „Albo przestaniesz być o mnie zazdrosny/a, albo cię zostawię”. Takie słowa mogą tylko dodatkowo „nakręcić” osobę doświadczającą trudnej zazdrości.

Bądź sobą

Po drugie: musimy unikać sytuacji, w których zaczynamy się tłumaczyć osobie doświadczającej zazdrości, czy dostarczać jej „dowodów” na to, że jesteśmy jej wierni. Dotyczy to zwłaszcza osób, które doświadczają zazdrości ze strony współmałżonków lub partnerów. Aby zadbać o tą osobę, gdy wychodzimy ze znajomymi, warto powiedzieć gdzie i z kim wychodzimy, a także kiedy zamierzamy wrócić, ale już na przykład robienie zdjęć ze spotkania, albo pozwalanie na to, by partner sprawdzał nas telefonicznie co kilkanaście minut, jest przesadą, która karmi chorobliwą zazdrość.

Bądź uczciwy

Po trzecie (najważniejsze): musimy być całkowicie uczciwi wobec osoby, która doświadcza chorobliwej zazdrości. Zazdrość jest owocem braku zaufania (często niezawinionym przez nas), więc, aby niepotrzebnie nie karmić zazdrości musimy dbać o przejrzystość i uczciwość z naszej strony. Jakiekolwiek okłamywanie partnera „dla jego dobra” zawsze wychodzi na jaw i przynosi skutek odwrotny do zamierzonego.

Stara to prawda

Zazdrość jest czymś, czego doświadcza każdy z nas i chyba większość z nas ma problem by się do niej przyznać. W jednej ze swoich piosenek Violetta Villas śpiewała: „Nie ma miłości bez zazdrości. Nie ma zazdrości bez miłości”, a potem dodawała „Stara to prawda, mocna jak wino”. Myślę sobie, że tekst tej piosenki rzeczywiście oddaje starą, choć trudną, prawdę. Miłość jest związana z zazdrością, a pojawiająca się zazdrość jest dowodem na to, że jesteśmy kochani. Niech więc Waszym relacjom towarzyszy odrobina zdrowej zazdrości…