Od trzech tygodni na blogu koncentrujemy naszą uwagę na wrednych teściowych. W pierwszym artykule pokazałem skąd biorą się wredne teściowe, a teraz przedstawiam sposoby na to jak sobie z nimi radzić. Ostatnio pisałem o wyznaczaniu granic, a dzisiaj udzielę drugiej podpowiedzi w tej kwestii.

Moje nastawienie

Drugą ważną kwestią – i bardzo związaną z wyznaczaniem granic – jest osobiste nastawienie do zachowania wrednej teściowej wobec nas. Nie jest tajemnicą, że to czy ktoś nas zrani, czy też nie w dużej mierze zależy od tego czy i na ile pozwolimy się zranić. Jeśli synowa lub zięć biorą wszystko do siebie i są bardzo uwrażliwieni na każdy przykry komentarz ze strony wrednej teściowej, w takim przypadku sami poniekąd wystawiają się na zranienie. Nie chcę absolutnie powiedzieć, że osoby te są winne niewłaściwego zachowania teściowej. Chce natomiast powiedzieć, że są odpowiedzialne za to jak to przyjmą i jak sobie z tym poradzą. Już wyjaśniam o co chodzi.

Chwila grozy z solniczką w tle

Jedna z moich klientek pracująca nad podniesieniem zaniżonego poczucia własnej wartości bardzo źle znosiła wizyty teściowej w jej domu. Sama wychowała się w rodzinie, która stawiała jej wysokie wymagania, a jej własna matka była bezlitosną recenzentką każdego jej potknięcia. Magda (imię zmienione) była przewrażliwiona na punkcie uwag ze strony ludzi, na których jej zależało.

W czasie jednej z pierwszych sesji opowiedziała mi o niedzielnym obiedzie, na który zaprosiła teściów. Magda chciała, by obiad przebiegał perfekcyjnie. Przygotowywała go całe przedpołudnie. Potrawy były pyszne, a nakrycie stołu bardzo gustowne. Jednak w czasie posiłku wydarzyło się coś co wytrąciło Magdę z równowagi… Teściowa poprosiła ją o podanie solniczki. Dodam – bo to ważne w tym kontekście – że Magda nie zapomniała o postawieniu soli na stole, ale solniczkę umieściła w takim miejscu, które nie było w zasięgu ręki wszystkich gości.

Gdy więc „mamusia” poprosiła o podanie stoli Magda czuła się jakby ogarniał ją paraliż. W jej głowie pojawiły się najgorsze myśli. Wszystko pasowało do smętnej układanki, pt. „moja teściowa jest ze mnie niezadowolona”. Magda była pewna, że jedzenie, które przygotowała jest niesmaczne, a sposób nakrycia stołu – niewłaściwy…. To był jej schemat. To była układanka, którą sama ułożyła w swojej głowie.

Zaniżone poczucie własnej wartości

Celowo przytoczyłem ten dość jaskrawy przykład, by zobrazować to, że nie każde słowo wypowiedziane przez teściową musi być nacechowane krytyką naszej postawy lub zachowania. Osoby, które biorą wszystko do siebie, a które de facto mają zaniżone poczucie własnej wartości żyją w groźnej matni, która nieustannie „potwierdza” im niechęć ze strony teściowej, czy innych osób.

Dystans do tego co myślimy

Niebranie wszystkiego do siebie oznacza stworzenie przestrzeni zdrowego dystansu do tego, co czujemy i co – na bazie tego – myślimy. Emocje mogą karmić się zranieniami, które zostały nam zadane w przeszłości. Jeśli nie zostawiamy sobie przestrzeni do spokojnego zastanowienia się co oznacza to, co czujemy i jaką decyzję pod wpływem tej emocji możemy podjąć, to problem jest prawie gotowy. Jeśli teściowa prosi o podanie soli to nie znaczy, że jedzenie jej nie smakuje. Jeśli pyta, gdzie w tak naszym niewielkim mieszkaniu schowaliśmy odkurzacz, to nie oznacza, że powinniśmy częściej sprzątać. A jeśli pyta nasze dziecko o oceny w szkole to nie koniecznie po to, aby krytykować nasze wysiłki wychowawcze.

Dystans do wrednej teściowej

Miejmy więc dystans do tego, co myślimy i jak – pod wpływem emocji – interpretujemy zachowanie teściowej. Oczywiście dystans jest też potrzebny w innej sytuacji, a mianowicie wtedy, gdy teściowa jasno i wyraźnie krytykuje to, co się jej nie podoba. Tutaj też jest potrzebny dystans, ale już nie do nas samych, ale do tego, co słyszymy.

Równowaga

Traktowanie słów teściowej jako wyroczni jest ogromnym błędem. Ale błędem jest też zupełne lekceważenie tego, co „mamusie” mają do powiedzenia”. Trzeba tu zachować zdrową równowagę. To, że coś nie podoba się teściowej, albo że ona „zrobiłaby to inaczej” nie oznacza, że mamy porzucać nasz sposób życia czy wychowania dzieci, by realizować ten „jedynie słuszny”. Być może z niektórych podpowiedzi warto będzie skorzystać i nie wahajmy się, aby to uczynić, ale nie bójmy się też odrzucić to, co nam nie pasuje. Decyzja musi być po naszej stronie. Dystans w tej kwestii oznacza, że to my, a nie teściowa decydujemy o kształcie naszego życia i rodziny.

W następnym artykule

Wyznaczanie granic i niebranie wszystkiego do siebie nie są jedynymi sposobami na teściową. O następnych przeczytasz już wkrótce. Kolejny artykuł ukaże się – jak zwykle – w piątek o 16.00, a w nim podam Ci trzeci sposób na wredną teściową.

Potrzebujesz pomocy?

Jeśli w czasie czytana artykułu poczułeś/aś, że potrzebujesz pomocy w poukładaniu swoich relacji małżeńskich i rodzinnych to koniecznie odezwij się ode mnie. Jako coach pomagam ludziom w rozwiązywaniu problemów i życiu takim życiem, jakie chcą budować.

Kup coaching

Opłaty za coaching należy wnieść po uprzednim ustaleniu terminu sesji.
W razie pytań pisz lub dzwoń.

Kontakt