W cyklu poświęconym wrednym teściowym powoli zmierzamy do końca. Dzisiaj chcę udzielić ostatniej odpowiedzi na pytanie: „Jak sobie radzić z wrednymi teściowymi?”.

Możemy się wkurzać na wredne teściowe. Możemy próbować stosować różne metody i techniki, aby je ujarzmić, ale nic nie zastąpi podstawowej kwestii jaką jest empatyczne zrozumienie. Zasadniczo ludzie są dobrzy, a to, że stają się czasem osobami nie do zniesienia, nie wynika z tego, że tak chcą, ale że „nie potrafią” zachowywać się inaczej.

Matka jest najważniejsza?

Pamiętacie jak w pierwszym artykule pisałem o powszechnym w naszym kręgu kulturowym przekonaniu, że matka jest najważniejsza? Moim zdaniem jest to jeden z tych czynników, które powodują, że niektóre kobiety roszczą sobie prawo do tego, aby zajmować szczególne (jeśli nie pierwsze) miejsce w życiu swoich dorosłych dzieci. Czy to wina teściowych, że wierzą w taki paradygmat? Nie, bo zostało im to wpojone przez system społeczny i przez religię chrześcijańską. Hasło „Matka jest najważniejsza” brzmi pięknie i bardzo szlachetnie i tylko niewielu ludzi uświadamia sobie jak negatywne konsekwencje może przynosić w sytuacjach, kiedy jest nadinterpretowane lub rozumiane w sposób egoistyczny.

Ukochany synek for ever!

W tamtym tekście pisałem też o sytuacji, kiedy kobieta zostaje sama dziećmi, bo partner ją opuścił albo zmarł. Często w takim układzie wybiera sobie jednego ze swoich synów i przelewa na nich miłość oraz oczekiwania jakie miała wobec swojego partnera. Wiemy już jakie konsekwencje może to przynieść w życiu dziecka (także w jego dorosłym życiu) i nie pochwalamy takiego emocjonalnego uwikłania, ale patrząc na to z drugiej strony, możemy się zastanowić, co mogła począć ta biedna kobieta? Co miała zrobić, gdy mąż ją opuścił, a ona żyła w małej, religijnej społeczności, która nastawiła wszystkie swoje radary na nią i jej otoczenie, aby przypadkiem nie znalazła sobie innego mężczyzny? W takich środowiskach trudno jest zrobić coś, co jest społecznie nieakceptowalne i choć ta sytuacja nieco się rozluźnia to jednak ciągle powoduje negatywne skutki. Nie mogła mieć nowego męża, więc przelała swoje uczucia na syna……

Jestem najlepsza

Trzecim czynnikiem, o którym wspominałem w pierwszym tekście, było mniemanie, które ma wiele wrednych teściowych – „Jestem najlepsza!”, „Nikt lepiej niż ja nie zaopiekuje się moim synem!”. I znów, możemy się wyzłośliwiać, ale co to pomoże. Czy nie lepiej spróbować zrozumieć, dlaczego ta kobieta ma taką postawę? Jeśli przyszła na świat w domu, w którym dominował ojciec, jeśli wychowała się w tradycyjnym społeczeństwie, które nie docenia roli kobiet, to mogło się w niej ukształtować zaniżone poczucie własnej wartości – jej jako kobiety. A od tego droga jest już prosta do udowadniania całemu światu, że jest się lepszym, zwłaszcza w zestawianiu z kimś, kto ma słabszy charakter, albo mniej umiejętności w zakresie, który jest naszą domeną. Postawa „jestem najlepsza” to często wołanie o docenienie, zauważenie i pochwalenie. To bardzo ludzkie i każdy z nas tego potrzebuje.

Szczerze porozmawiaj

Jeśli chcesz dogadać się ze swoją wredną teściową to spróbuj ją zrozumieć, a żeby zrozumieć – musisz pogadać. To nie muszą być pytania wprost. Nie baw się w pseudopsychologa, który wie lepiej. Po prostu spróbuj zapytać o to czy o tamto. Okaż zrozumienie. Nie oceniaj. Bądź empatyczny/a. Nie wiem, czy to wystarczy, żeby teściowa przestała być wredna, ale jestem pewien, że pomoże w oczyszczeniu i poukładaniu waszych relacji, chociażby przez to, że ty – rozumiejąc źródła pewnych zachowań – będziesz potrafił/a zdystansować się do nieprzyjemnych emocji, które włączają się automatycznie w sytuacjach, gdy wredna teściowa przekracza granice.

A jeśli nic nie pomaga?

A co zrobić jeśli nic nie pomaga? Jaką strategię przyjąć, gdy wypróbowaliśmy już wszelkie sposoby na wredną teściową łącznie z tym, o którym przeczytaliśmy wyżej? Odpowiem nieco humorystycznie.

W jednym z filmów, który wywarł ogromny wpływ na moje życie jest ciekawa scena. Ten film to „Skrzypek na dachu”. Do rabina przychodzą Żydzi, aby zaczerpnąć z jego mądrości. Pytają: „Rebe, a czy jest jakieś specjalne błogosławieństwo dla cara?” (dodajmy, że car nie był dla nich zbyt łaskawy). Rebe na chwilę zatapia się w myślach, a potem rzecze: „Jest! Niech Bóg błogosławi cara i trzyma go jak najdalej od nas”.

Jeśli próby uzdrawiania relacji z teściową nie pomagają to trzeba sięgnąć po środek ostateczny, a mianowicie – zrobić wszystko, aby „mamusia” była jak najdalej od nas….

W następnym artykule

Tutaj właściwie można byłoby podsumować cały cykl, ale widzę potrzebę napisania jeszcze jednego artykułu, więc zapraszam już za tydzień o stałej porze.

Potrzebujesz pomocy?

Jeśli potrzebujesz pomocy w życiu osobistym, swoim związku lub rodzinie to dobrze trafiłeś/aś. Pomaganie ludziom to moja pasja, a także mój zawód. Napisz lub zadzwoń.

Kup coaching

Opłaty za coaching należy wnieść po uprzednim ustaleniu terminu sesji.
W razie pytań pisz lub dzwoń.

Kontakt