Wyobraź sobie, że w drodze na ważne spotkanie spotykasz mężczyznę siedzącego pod murem. Ma około 20 lat, bladą twarz, mętny wzrok. Wokół niego roztacza się niemiły zapach. Gdy zbliżasz się do niego mężczyzna z trudem wstaje… Mocno chwieje się na nogach… Z ledwością trzyma pion… Zaczyna coś mamrotać w Twoim kierunku. Z jego słów jesteś w stanie wywnioskować tylko tyle, że prosi Cię o pieniądze. Jak zachowasz się w tej sytuacji? Ominiesz go szerokim łukiem? Rzucisz do niego: „Patologii nie wspieram”? A może dasz mu pieniądze albo zaproponujesz coś do jedzenia? Odpowiedz szczerze na to pytanie i zapamiętaj swoją odpowiedź, bo jeszcze wrócimy do tej kwestii w trzecim (ostatnim artykule) w tej małej serii. To nieważne jakiej udzieliłeś odpowiedzi. Ważne, że odpowiadając te moje pytanie podjąłeś jakąś decyzję. A podejmując ją kierowałeś się paradygmatem.

Czym jest paradygmat?

Gdybyśmy mieli w najprostszych słowach wyjaśnić, czym jest paradygmat to powiedzielibyśmy, że jest to „przyjęty sposób widzenia rzeczywistości w danej dziedzinie”. Jest to sposób w jaki widzimy świat i nie chodzi tutaj o odbiór wzrokowy, ale o kategorie postrzegania, zrozumienia i interpretacji.

Żeby to jeszcze lepiej wytłumaczyć można powiedzieć, że paradygmat to jest rodzaj okularów przez które widzimy świat. Każdy człowiek nakłada te okulary na swój nos i to one „pokazują” mu otaczający go świat.

Skąd biorą się paradygmaty?

Paradygmaty kształtują się w naszym życiu pod wpływem wielu czynników, ale najsilniej działają te, które traktujemy jako autorytety. Tym co nas warunkuje jest nasza rodzina, religia, szkoła, a także kultura, w której żyjemy.

Paradygmat w spadku po prababci

Przed świętami córka zapytała mamę: „Mamo, dlaczego zawsze, gdy gotujesz szynkę obcinasz te końcówki?”. „Jak to dlaczego? Tak się robi! Tak robiła moja mama. Wszyscy tak robią!”. Córka nie dawała za wygraną, zadzwoniła do babci: „Babciu, dlaczego gdy się gotuje szynkę to należy obcinać te końcówki?”. „Jak to, dlaczego wnusiu? Tak robiła moja mama, a Twoja prababcia. Tak się po prostu robi!”. Gdy nadeszły święta, a przy stole zasiadła szacowna prababcia, dziewczyna postanowiła drążyć dalej temat gotowania szynki: „Prababciu kochana, dlaczego gotując szynkę musimy obcinać jej końcówki? Pytałam mamę i babcie, ale one powiedziały mi, że tak robią wszyscy i że tego nauczyły się od Ciebie. Wyjaśnisz mi tą sprawę?”. „Tak kochanie. Z wielką przyjemnością. Sprawa jest bardzo prosta. Gdy ja gotowałam szynkę, miałam zbyt mały garnek i musiała obcinać końcówki”. Uśmiechnęliście się? Mam nadzieję, że tak.

Paradygmat szkolny

Kiedyś pisałem już o Gillian Lynn, znakomitej artystce, która zasłynęła robiąc układy choreograficzne do takich musicali jak „Koty” czy „Upiór w operze”. Gdy była małą dziewczynką, a urodziła się przed II wojną światową, nauczyciele skierowali ją do specjalisty. Gillian nie mogła spokojnie usiedzieć w ławce na lekcjach, nie pasowała do szkolnego schematu. Jej mama zabrała ją do jednak do bardzo mądrego człowieka. Po krótkiej rozmowie, specjalista zaproponował matce, aby wyszli z gabinetu, by obserwować co zrobi Gillian, gdy zostanie sama. Gdy wychodzili została włączona muzyka, a mała dziewczynka nie mogąc usiedzieć dłużej zaczęła pląsać w rytm dźwięków. Specjalista powiedział wtedy do zatroskanej matki: „Pani dziecko nie jest chore. Pani córka urodziła się tancerką”. Ile podobnych historii związanych ze szkołą mógłby opowiedzieć każdy z nas…

Paradygmaty związane z religią

Wiele paradygmatów, którymi żyjemy wywodzi się z religii. Z niektórymi z nich rozprawiam się w cyklu „Szkodliwe przekonania chrześcijan” na moim innym blogu, ale tutaj przytoczę jedno, które często powtarza się dzieciom. „Musisz być grzeczny, bo Bozia się na Ciebie pogniewa”. Znacie takie słowa? Jeśli wychowaliście się na polskiej ziemi to albo sami słyszeliście od ważnych osób w Waszym życiu, albo spotkaliście się z nimi w innych kontekstach. Mały człowiek słysząc takie stwierdzenie zdobywa przekonanie, że zasługuje na miłość Boga tylko wtedy, gdy jest „grzeczny”. Gdy więc jest „niegrzeczny”, czyli w dorosłym życiu nieźle narozrabia, wtedy bywa, że Boga boi się tak panicznie, że widząc błyskawicę na niebie zamiera ze strachu robiąc sobie rachunek sumienia z całego życia.

Szkodliwe przekonania społeczne

Niedawno było głośno o wielkiej kampanii społecznej w Australii, która kierowana była do mężczyzn. W telewizyjnych reklamówkach pokazywano płaczących mężczyzn w różnym wieku. Dlaczego? Dlatego, że w australijskim społeczeństwie panuje szkodliwe przekonania, że facet nie może płakać, a naukowcy stwierdzili, że jest to jeden z najpoważniejszych czynników powodujących duży odsetek samobójstw wśród mężczyzn. „Chłopaki nie płaczą” śpiewa też cała Polska na weselach i w czasie wakacyjnych wypadów nad morze. Ten wyjątkowo paradygmat jest też mocno obecny w polskim społeczeństwie i choć nie znam odsetka samobójstw wśród mężczyzn w naszym kraju to jednak obserwuje jak wielu mężczyzn topi smutki w alkoholu.

Wiemy już czym są i skąd biorą się paradygmaty. W następnym artykule przeczytasz o tym jaki wpływ mają one na nasze życie.

O mnie
Oferta
Kontakt