Brakująca połówka? Ci z Was, którzy regularnie czytają mojego bloga (bardzo za to dziękuję!), albo uczestniczyli w moich szkoleniach lub korzystali z coachingu, wiedzą że jednym z tematów, który bardzo mnie pasjonuje jest wpływ tego, czym naszpikowana jest nasza głowa na to jak wygląda nasze życie. Temat paradygmatów, przekonań, stereotypów i mitów jest bardzo mocno obecny w mojej pracy zarówno z klientami indywidualnymi jak i biznesowymi. Dzisiaj chciałbym przyjrzeć się jednemu z przekonań, które dotyczy tworzenia związku z drugim człowiekiem. Podejmę dzisiaj temat „brakująca połówka”…

Brakująca połówka

Bardzo powszechnym w przestrzeni naszej kultury mitem dotyczącym budowania związku z drugą osobą jest ten o „brakującej połówce”, czy „drugiej połówce”. Zdarza się mi słyszeć, gdy ktoś przestawia swoją partnerkę lub żonę słowami: „To jest … –  moja druga połówka”. Obraz pasujących połówek pojawia się też często w kulturze masowej. Dobrze dopasowani partnerzy/małżonkowie porównywani są do dwóch połówek jabłka lub innego owocu. „Masz już swoją drugą połówkę?”, „Jak idą poszukiwania drugiej połówki?”. Takie, czy podobne pytania stawiają nam znajomi, czy ciocia, z którą widzimy się na imieninach.

Bezpieczne myślenie o drugiej połówce

Czy w tego typu porównaniach kryje się coś niebezpiecznego? Czy jest czymś złym, aby myśleć o drugiej osobie w kategoriach dopełnienia lub uzupełnienia? I tak i nie. Nie, pod warunkiem, że mówienie o „drugiej połówce” jest tylko sposobem na powiedzenie o tym, że nasze osobiste kompetencje, zamiłowania i wartości uzupełniają się wzajemnie powodując, że wspólne życie mija nam w dobrej atmosferze i szczęściu. Przykładowo: ja lubię gotować, a moja „druga połówka” lubi sprzątać. Stanowimy świetny duet, w którym łatwiej będzie nam prowadzić gospodarstwo domowe. Albo: jestem świetny w organizowaniu podróży, a moja „druga połówka” jest osobą, w której towarzystwie miło spędza się czas. Razem będziemy stanowić duet, w którym miło będzie zwiedzać świat.

Niebezpieczne myślenie o brakującej połówce

Myślenie o życiowym partnerze jako „brakującej połówce” może stać się jednak niebezpieczne. Będą to sytuacje, kiedy budując relację z drugą osobą będziemy myśleć o sobie jako o kimś niekompletnym, wybrakowanym lub niepełnym. Niebezpieczne w tym kontekście jest myślenie typu: „Muszę znaleźć kogoś, kto sprawi, że poczuję się pełnowartościową osobą. Potrzebuję drugiego człowieka, by czuć się ze sobą dobrze. Mój partner/partnerka sprawi, że będę czuł się kompletny”

Karmienie lęków

Ten sposób myślenia o sobie w kontekście związku powoduje, że pojawiają się w nas lęki. Pierwszy dotyczy możliwości odnalezienia „drugiej połówki” – „Czy mi się to uda? To bardzo trudne, aby znaleźć kogoś pasującego do mnie. Obym nie przegapił/a mojej drugiej połówki”. A nawet jeśli w kwestii odnalezienia życiowego partnera odniesiemy sukces to zaraz może pojawić się inny lęk, lęk przed utratą tego „pasującego do nas” drugiego człowieka. Ten lęk bywa tak silny, że może nas dotykać bardzo osobiście. Strata drugiego człowieka może się jawić jako utrata części nas samych: „Czymże będę, jeśli stracę część siebie? Jak będę się czuł, jeśli moja druga połowa nie będzie chciała ze mną żyć, albo odejdzie z tego świata? Już nigdy nie będę pełnowartościowym człowiekiem. Nie mam szans na szczęście. Już nigdy nie będę się czuć spełniony i kompletny”. Budowanie związku na fundamencie tego typu lęki nie może się skończyć dobrze.

Budowanie dojrzałego związku

Aby budować dojrzały i szczęśliwy związek z drugim człowiekiem musimy czuć się kompletni i pełnowartościowi, albo – przynajmniej – pracować nad tym, aby taką kompletność budować. To ma być nasza wewnętrzna praca nad sobą, wzmacnianie siebie, kształtowanie w sobie osoby, którą chcemy być, a nie szukanie takiej osoby poza nami, w drugim człowieku. Odwołując się do porównania owocowego należałoby powiedzieć, że do związku potrzebne są dwa, pełnowartościowe owoce. Oczywiście te owoce mogą być inne, mogą inaczej smakować, inaczej wyglądać, ale muszą być kompletne.

Warunek konieczny

Jeśli chcę drugiemu człowiekowi dawać miłość, to muszę tę miłość odnaleźć w sobie. Gdy jestem w zdrowej relacji z samym sobą, będę w stanie budować zdrową relację z drugim człowiekiem. Jeśli czuję się kompletny, spełniony i mam adekwatne poczucie własnej wartości, wówczas będę w stanie dać drugiemu człowiekowi siebie, a nasz związek będzie mógł być budowany na zasadach partnerskich.

Chcesz od razu przejść do działania?

Life coaching

Wybierz sesje pojedyncze lub pakiety life coachingu

Kup sesję próbną life coachingu

Ciągle się wahasz? Sprawdź jak pracuje się z coachem Wiktorem

Chcesz od razu przejść do działania? Przejdź do sklepu

FAQ – często zadawane pytania

Czym właściwie jest mit „brakującej połówki”?

Mit „brakującej połówki” zakłada, że człowiek nie jest kompletny, dopóki nie znajdzie drugiej osoby, która go „uzupełni”. To przekonanie ma swoje korzenie w kulturze i mediach, gdzie relacje romantyczne są przedstawiane jako warunek szczęścia i pełni życia.

Dlaczego to przekonanie może być niebezpieczne dla jednostki?

Myślenie o sobie jako o „niekompletnym” buduje zależność emocjonalną i niskie poczucie własnej wartości. W efekcie osoba może szukać partnera nie z potrzeby dzielenia się życiem, ale z lęku przed byciem „niewystarczającą” lub samotną.

Jakie lęki rodzi wiara w istnienie „drugiej połówki”?

Pojawiają się dwa dominujące lęki: pierwszy – że nie uda się znaleźć odpowiedniego partnera, drugi – że jeśli już się uda, to istnieje ryzyko utraty tej osoby, co może prowadzić do egzystencjalnego kryzysu i poczucia bycia „niedokończonym”.

Czy można używać określenia „druga połówka” w sposób zdrowy?

Tak, o ile jest to metafora odnosząca się do wzajemnego uzupełniania się kompetencji, stylów życia lub wartości – nie zaś do wewnętrznego braku. Kluczem jest świadomość, że obie osoby są pełne i wartościowe jako jednostki.

Jakie są psychologiczne skutki budowania związku z pozycji braku?

Taka relacja może prowadzić do współuzależnienia, nadmiernego podporządkowania się partnerowi, utraty autonomii oraz niezdrowych wzorców komunikacji i kontroli.

Co oznacza bycie „kompletnym” przed wejściem w związek?

Bycie kompletnym to stan, w którym jednostka ma zdrowe poczucie własnej wartości, zna swoje potrzeby, emocje i granice oraz potrafi funkcjonować samodzielnie, nie szukając potwierdzenia siebie w oczach drugiego człowieka.

Jakie cechy charakteryzują dojrzały związek partnerski?

Dojrzały związek opiera się na partnerstwie, wzajemnym szacunku, autonomii, otwartej komunikacji i gotowości do rozwoju – zarówno indywidualnego, jak i wspólnego. To relacja dwóch osób, które chcą dzielić się sobą, a nie zapełniać nawzajem swoje braki.

Jak rozwijać w sobie poczucie kompletności?

To proces pracy nad samoświadomością, akceptacją siebie, rozwijaniem kompetencji emocjonalnych oraz kształtowaniem autonomicznej tożsamości. Pomocne mogą być narzędzia coachingu, psychoterapii oraz praktyki mindfulness.

Czy związek może wspierać indywidualny rozwój?

Zdecydowanie tak. Związek z osobą, która również jest „kompletnym owocem”, może być przestrzenią wzajemnego wsparcia, motywacji i rozwoju. Kluczem jest jednak to, by nie oczekiwać, że partner wypełni nasze wewnętrzne braki – lecz byśmy sami nad nimi pracowali.