Mój dzisiejszy tekst będzie inny niż zwykle. Nie będę udzielał rad, nie będę dzielić się swoimi przemyśleniami, nie przedstawię też żadnego narzędzia do wykorzystania w pracy czy życiu osobistym. Dzisiaj chcę Wam napisać o tym, co ja robię dla ziemi.

Myślę, że już nikt przy zdrowych zmysłach nie ma wątpliwości, że na zmiany klimatyczne, które obserwujemy duży wpływ ma człowiek. Przerażają mnie informacje o niewyobrażalnych ilościach śmieci dryfujących w oceanach, poruszają zdjęcia rzek wypełnionych po brzegi plastikiem wyprodukowanym przez człowieka. Czuję smutek, gdy słyszę, że nasze gospodarowanie dobrami naturalnymi powoduje wyginanie kolejnych gatunków zwierząt i roślin.

Na szczęście informacji o tym jak zatruwamy planetę jest coraz więcej. I choć niektórzy wieszczą, że jest już za późno i że jesteśmy skazani na samozagładę to ja ufam, że jeśli każdy z nas wypełni choć jedno małe zobowiązanie i jeśli będzie nas wielu to będziemy w stanie zatrzymać to, co w tym momencie wydaje się nieuchronne.
Oto lista rzeczy, które w ostatnich tygodniach i miesiącach zrobiłem dla ziemi, i które zamierzam kontynuować:

  1. Przesiadłem się z samochodu benzynowego (z opcją gazu) na samochód hybrydowy. Moja praca wymaga ode mnie częstych podróży. W ciągu ostatnich 6 miesięcy zrobiłem ponad 16 tysięcy km. Spalanie benzyny w moim obecnym aucie kształtuje się na poziomie 4,7 l na 100 km. Czasem bywa tak, że całą trasę udaje mi się przejechać osiągając średnie spalanie na poziomie 4 l/100 km. Być może planujecie zakup nowego auta w najbliższej przyszłości. Pomyślcie o pojeździe, który będzie przyjazny dla środowiska.
  2. Codziennie wypijam około 4-5 litrów czystej wody. Był taki czas, że kupowałem wodę w butelkach. Możecie sobie wyobrazić ile plastiku wyrzucałem do śmieci. Najpierw postanowiłem, że w domu przestanę kupować wodę butelkowaną, a zamiast tego zaopatrzyłem się w filtr. Dzisiaj, gdy pomyślę sobie jakie to wygodne i ekonomiczne to zachodzę w głowę, dlaczego tak długo zeszło mi z podjęciem decyzji o kupnie dzbanka z filtrem.
  3. Problem z piciem wody w domu był rozwiązany, ale w czasie wyjazdów szkoleniowych i coachingowych nadal zasilałem kasę dyskontów spożywczych i ćwiczyłem mięśnie dźwigając zgrzewki H2O. Na szczęście kilka tygodni temu znalazłem proste i bardzo użyteczne rozwiązanie tej kwestii – butelka z filtrem. Wlewam do niej wodę z kranu, a filtr węglowy oczyszcza ją w czasie picia. Ekologia i oszczędność, które są w zasięgu możliwości każdego z nas. Zachęcam!
  4. Kilka lat temu w Tesco w Lublinie kupiłem lniane, ekologiczne torby na zakupy. Market obiecywał, że torby mają dożywotnią gwarancję i jeśli się zużyją wymieni je na nowe. W zeszłym roku jesienią próbowałem wymienić torby, bo są już bardzo zdezelowane, ale okazało się, że jest to już niemożliwe (gdzie wasze Twoje słowo Tesco?), ale osiedlowa krawcowa przyszła mi z pomocą. Lniane torby otrzymały wzmocnienia i łaty i nadal robię w nich zakupy. Użycie plastikowych reklamówek zredukowałem o 80 procent. Nie jestem jeszcze od nich wolny, ale te które mam używam wielokrotnie.
  5. Kolejna sprawa to kwestia używanych ubrań. Przyznam, że do niedawna nie zdawałem sobie sprawy z tego, że jestem ekologiczny w tej materii, bo starych ubrań nie wyrzucam, a oddaję je potrzebującym. Dobro, które powstaje w ten sposób ma więc wiele wymiarów i jest w zasięgu możliwości niemalże każdego, bo ubrania możemy oddawać innym zarówno osobiście jak i przez pośredników, którzy wystawiają kontenery na naszych osiedlach i w naszych miejscowościach.
  6. Inny ekologiczny i ekonomiczny krok to zmywarka w kuchni. Ten sprzęt to nie tylko wielka wygoda, ale też oszczędność wody i detergentów. Badania Uniwersytetu w Bonn pokazały, że ręczne umycie naczyń użytych w czasie obiadu dla 12 osób wymaga ponad 100 litrów wody, podczas gdy nowoczesna zmywarka może zrobić tę samą pracę w 10 litrach. Mycie naczyń w zmywarkach jest więc bardzo ekologiczne.
  7. Kolejna rzeczy to zamiana baterii na akumulatory. Wydatek związany z kupnem dobrych akumulatorów może się wydawać stosunkowo duży, a do tego potrzebna jest też specjalna ładowarka, ale warto! Niektórych moich akumulatorów używam od wielu lat (polecam Sanyo Eneloop) i nadal są w świetnej formie. Myślę też, że wydatek poniesiony na ich zakup już dawno się zwrócił, a dodatkową nagrodą jest dla mnie satysfakcja, że radykalnie zmniejszyłem ilość używanych baterii.
  8. Ósma rzecz, którą świadomie robię dla ziemi to unikanie płacenia papierowych rachunków. Zdecydowaną większość płatności robię za pośrednictwem Internetu, a rachunki dostaję w korespondencji mailowej. Mam nadzieję, że dzięki temu w całym moim życiu oszczędzę przynajmniej jedno drzewo (a może więcej?).
  9. Drobna rzecz, ale też dobra dla ziemi – oszczędzanie wody w czasie mycia zębów. Dawniej woda lała się przez kilka długich minut. Dzisiaj leje się przez chwilę na początku, aby zwilżyć szczoteczkę, a potem na końcu, aby przepłukać ją i jamę ustną.
  10. I ostatnia rzecz – ręczniki w hotelach. Często nocuję w miejscach, w których w łazience jest instrukcja: „Jeśli chcesz, abyśmy w czasie Twojego pobytu wymienili ręczniki umieść je na podłodze/w wannie/w umywalce”. I wiecie co? Fajnie jest mieć codziennie czyste ręczniki. Ale fajniej jest mieć świadomość, że powstrzymanie się przed ich wymianą da oszczędności w postaci kilku litrów wody i nieużytego detergentu.

Każdy z nas może zrobić coś dobrego dla Ziemi. Każdy – bez wyjątku. I – mało tego – każdy gest się liczy, nawet ten najmniejszy, bo te małe gesty sumują się w wielkie i to one właśnie dają nadzieję, że Matka Ziemia poradzi sobie i nie przestanie być przyjaznym miejscem dla roślin, zwierząt i ludzi.

A Ty co robisz dla Ziemi?

Chcesz zmienić swoje życie i potrzebujesz wsparcia? Zapraszam na coaching!

Opłaty za coaching należy wnieść po uprzednim ustaleniu terminu sesji.
W razie pytań pisz lub dzwoń.

Kontakt