Jak zachować życiowy optymizm w kraju, w którym na zapytanie „Co u Ciebie słuchać?” wypada odpowiedzieć „Stara bida”, albo „Oby gorzej nie było?”. Jak być pozytywnie nastawionym do świata gdy tak wielu ludzi wokół uprawia chroniczne narzekanie? Czy to możliwe by być radosnym w społeczeństwie, które uśmiechanie się do obcych uważa za coś dziwnego? Są na to sposoby! Dzisiaj przedstawię Wam pierwszą trójkę.
Żeby zachować życiowy optymizm bądź wdzięczny za to kim jesteś
Pierwszym krokiem do nauczenia się życiowego optymizmu lub fundamentem zachowania go na dłużej jest wdzięczne zaakceptowanie tego kim jesteś, samoakceptacja. Być może uważasz, że w Twoim życiu, cechach charakteru bądź wyglądzie są jakieś braki. Masz rację! Są! Nikt z nas nie jest idealny. Każdy ma takie cechy charakteru czy wyglądu, którymi chętniej się chwali, ale też te, które woli nie pokazywać publicznie. Pomimo to każdy ma wszystko, co jest potrzebne, by czuć się szczęśliwym i spełnionym, a wszystko zależy od tego, czy będziemy wdzięczni za to, co mamy, czy rozgoryczeni z powodu braków.
Pamiętam wizytę w domu pewnej starej schorowanej kobiety. Siedziała na łóżku wsparta poduszkami, bo jej zmęczone ciało nie miało już siły, by robić to bez pomocy. Każdy ruch sprawiał pani Janince ból, a choroby na dobre uprzykrzyły jej życie. Jednak ona sama zachowywała pogodę ducha. „A na co mam narzekać, proszę pana? Mam wszystko, czego potrzebuję do szczęścia. Kochające dzieci i wnuki, dach nad głową i emeryturę, która choć nie jest wielka, to pozwala mi na dzielenie się z innymi. Jeszczem szczęśliwa!”
Wyrzuć z siebie nieprzyjemne emocje, by zachować życiowy optymizm
Wielu ludzi nie potrafi zachować życiowego optymizmu z powodu duszonych w sobie nieprzyjemnych emocji. Nosimy przykre wspomnienia, pielęgnujemy urazy i rozdrapujemy rany. Niektórzy są jak tykająca bomba zegarowa, która czeka tylko na impuls, aby wybuchnąć. Inni duszą w sobie emocje narażając się na poważne zaburzenia i choroby. Tymczasem nieprzyjemne emocje trzeba z siebie wyrzucić. Należy się ich pozbywać tak często jak tylko próbują zagościć w nas na dłużej. Nie ma nic złego w dawaniu im upustu, pod warunkiem, że nie będziemy tym krzywdzić drugiego człowieka.
Lata temu, gdy zaczynałem pracę nad własnym rozwojem i uporaniem się z upiorami z przeszłości, ktoś pokazał mi prosty i dostępny sposób na rozładowanie nieprzyjemnych emocji. „Wsiądź do samochodu – powiedział – wybierz się w ustronne miejsce i zacznij krzyczeć ile siły w gardle”. I wiecie co? Pozwoliłem sobie na to chyba po raz pierwszy w życiu i pomogło. Potem odkryłem też inne sposoby: pisałem dziennik emocji, wyładowywałem je w rozmowie z bliskimi, czy też wylewałem z potem w czasie ćwiczeń fizycznych. Dzisiaj wiem, że życiowy optymizm jest możliwy wtedy, gdy nie duszę w sobie tego, co niemiłe i nieprzyjemne.
Otaczaj się ludźmi, którzy Cię dopingują, a zachowasz życiowy optymizm
Trzecia rzecz na drodze do życiowego optymizmu to odpowiednie towarzystwo. Jeśli będziesz się otaczać ludźmi, którzy nieustannie narzekają, dostrzegają wszędzie zło i uważają, że życie polega na zamartwianiu się i narzekaniu, to – uwierz mi na słowo – nawet się nie spostrzeżesz, a staniesz się podobny tym osobom. Natomiast jeśli pragniesz w życiu szczęścia i spełnienia to dopuszczaj do siebie ludzi, którzy czują się szczęśliwi i spełnieni. Jeśli potrzebujesz motywacji do działania, niech Twoimi najbliższymi będą Ci, którzy będą Cię motywować i dopingować. Jeśli chcesz widzieć świat w jasnych barwach obcuj z ludźmi, których twarze są pogodne i zadowolone, i którzy widzą, że szklanka jest do połowy pełna. Optymizmu i pogody ducha można się nauczyć (także) od innych.
Być może zastanawiasz się nad tym, czy pesymistyczne osoby da się wyeliminować zupełnie ze swojego życia. Niestety nie. Jednak nie jest to konieczne. Wystarczy, byś chciał uczyć się od tych, którzy są optymistami i szukał sposobów, by przebywać z nimi częściej. Wystarczy, byś stawiał granice narzekaniu i pesymistycznym wizjom rzeczywistości. No i wystarczy być sam zaczął być wsparciem dla innych. Dalej potoczy się to już samo.
Myśl o tym, co wnosisz w życie innych, a zachowasz życiowy optymizm
Tomasz Merton napisał kiedyś, że nikt z nas nie jest samotną wyspą. To prawda. Wszyscy żyjemy w społeczności i każdy z nas do tej społeczności wnosi swój własny wkład. Tak naprawdę nie ma znaczenia, że jesteśmy wielkimi wynalazcami, którzy zmieniają bieg historii, czy prostymi ludźmi, którzy starają się codziennie dobrze wykonywać swoje codziennie zadania – każdy z nas wnosi jakieś dobro w życie innych.
Pomyślałeś sobie kiedyś o tym komu najbardziej brakowałoby Twojej osoby? Zastanawiałeś się nad tym kto najbardziej płakałby po Twojej śmierci? Jeśli nigdy nie zadałeś sobie tego pytania – zrób to teraz, a potem zadaj kolejne pytanie: „Co takiego wnoszę w życie tej osoby/tych osób? Dlaczego jestem dla niej/nich tak ważny?”, a jeśli nic nie przychodzi Ci do głowy to poproś te osoby, by odpowiedziały na Twoje pytania. Jestem pewien, że wiedza, którą w ten sposób otrzymasz polepszy Twoje samopoczucie i doda Ci optymizmu.
Pamiętam jak podczas pewnych warsztatów, w których uczestniczyłem kilkanaście lat temu osoba prowadząca dała nam wartościowe zadanie. Każdy otrzymał specjalnie przygotowaną dla niego kartonową kartkę. Mieliśmy podpisać ją swoim imieniem, a potem puścić w ruch. Każdy z członków grupy mógł napisać na niej za co ceni osobę, której kartę trzymał w rękach. Wykonanie ćwiczenia trwało kilkadziesiąt minut i każdy z nas w napięciu czekał na rezultaty zadania. Pamiętam co czułem, kiedy zacząłem czytać swoją kartkę, pamiętam też wyrazy twarzy pozostałych uczestników treningu. Każdy z nas, nawet najwięksi malkontenci, tego dnia szkolenia, był pogodny i pełen optymizmu.
By zachować życiowy optymizm – ruszaj się
W zachowaniu dobrego samopoczucia i pielęgnacji życiowego optymizmu bardzo pomaga ruch. I – naprawdę – nie musi to być jakiś sport wyczynowy. Wystarczy dwa lub trzy razy w tygodniu wyjść na intensywny spacer, albo pobiegać rekreacyjnie. Wystarczy udać się na basen, albo wsiąść na rower i pokonać kilkanaście kilometrów.
Tajemnicą, która kryje się za dobroczynnym wpływem ruchu na nasze samopoczucie są endorfiny. Gdy tylko zaczynamy się intensywniej ruszać nasz organizm zaczyna produkować „hormony szczęścia”, zaczynamy się lepiej czuć, jesteśmy pogodniejsi i bardziej zadowoleni z życia. Niektórzy mówią, że ruch, a właściwie endorfiny które pod jego wpływem się wytwarzają, są najlepszym antydepresantem. Kto nie wierzy, musi koniecznie spróbować.
Rób rzeczy, o których marzysz
Szósta, choć nie ostatnia rzecz, którą warto zrobić dla polepszenia swojego samopoczucia i zachowania życiowego optymizmu są… marzenia, a właściwie ich realizacja. Walt Disney powiedział kiedyś że „Wszystkie nasze marzenia mogą się spełnić, jeśli tylko będziemy mieli odwagę za nimi iść”, a w innym miejscu dodał, że „Jeśli potrafimy coś wymarzyć to potrafimy to też osiągnąć”. Myślę, że ludzie, którzy oddają się marzeniom już należą do optymistów, ale jeszcze bardziej do grona optymistów należą ci, którzy robią rzeczy o których marzą.
Gdy miałem kilkanaście lat po raz pierwszy w życiu zasmakowałem podróżowania. Wyjechałem wtedy do Austrii oraz Wielkiej Brytanii. To był czas, kiedy takie wyjazdy nie były czymś na porządku dziennym, zwłaszcza dla kilkunastoletniego dzieciaka. Po odbyciu pierwszych podróży zaczęły się pojawiać marzenia o następnych, ale nie mogłem sobie pozwolić na nie ze względów finansowych.
Gdy ukończyłem studia i nadal nie było mnie stać na realizację podróżniczych marzeń usłyszałem gdzieś zdanie, które bardzo mi pomogło: „Jeśli chcesz robić rzeczy o których marzysz, a nie stać cię na nie, zacznij o nich mówić swoim znajomym”. No i zacząłem… Mówiłem o tym jak bardzo chciałbym zobaczyć Szkocję i dostałem propozycję wyjazdu do Szkocji. Opowiadałem o zachwycie nad Moskwą i ktoś zaproponował mi kilkudniowy pobyt w tym mieście. Mówiłem o pragnieniu zobaczenia Stanów Zjednoczonych i… zostałem zaproszony do tego kraju. Często na te podróże nie wydawałem ani grosza (naprawdę!), bo ktoś chciał mi sprawić przyjemność i postanowił pomóc w realizacji marzenia.
Robienie rzeczy, o których marzymy jest możliwe i łatwiejsze niż nam się wydaje, a nic tak nie poprawia samopoczucia i nie buduje życiowego optymizmu jak realizacja marzeń.
Pamiętaj, że nie ma sytuacji bez wyjścia
Często mówię o sobie, że jestem realistycznym optymistą, albo optymistycznym realistą. Oznacza to, że cieszę się życiem i dostrzegam jego piękno, ale widzę, że nie życie nie zawsze i nie dla każdego bywa kolorowe. Wiem, że spotykają nas trudne, a czasem trudne i nieprzewidziane sytuacje, z którymi musimy się mierzyć. Życie nauczyło mnie jednak, że nie ma sytuacji bez wyjścia, a z każdego, nawet najtrudniejszego doświadczenia, może wynikać jakieś dobro.
Kilka lat temu szefem w mojej pracy został człowiek, który był w początkowej fazie alkoholizmu. Niestety nie przyznawał się do swojego problemu, a każdy kto nie podzielał jego pasji do piwa i wódki, a jeszcze dodatkowo miał swoje zdanie i wyraźnie stawiał granice, stawał się jego wrogiem. Ponieważ zaliczam się do grupy ludzi, dla których alkohol mógłby nie istnieć (choć nie jestem abstynentem) szybko stałem się persona non grata, a gdy zgłosiłem problem zarządowi, okazało się, że to ja, a nie mój szef, powinienem opuścić oddział firmy, w której pracowałem. Wiązało się to z dużymi zmianami w życiu i przeprowadzką. Byłem zdruzgotany. Rozważałem zupełnie odejście z firmy, co jednak w tamtym czasie nie nastąpiło.
Przeniosłem się w nowe miejsce, a w nim mogłem zajmować się rzeczami, które kocham robić. Po trzech latach awansowałem na stanowisko przełożonego i mogłem robić jeszcze więcej. Sytuacja, która wydawała się być początkowo bardzo trudną, okazała się nową szansą, a ponieważ nie był to jedyny taki moment w moim życiu, dzisiaj z całym przekonaniem mogę Ci powiedzieć, że nie ma sytuacji bez wyjścia.
Znajdź swój własny sposób na gorsze chwile
Gorsze chwile będą się nam jednak zdarzać. Nawet najszczęśliwsi i najbardziej spełnieni na świecie ludzie, miewają gorsze chwile. To naturalne i – rzekłbym – potrzebne, bo dzięki gorszym chwilom możemy bardziej docenić te lepsze. Aby jednak zachować życiowy optymizm należy znaleźć swój własny sposób na trudny czas. Dla jednego będą to spotkania ze znajomymi, a dla drugiego chwile spędzone w samotności. Niektórzy w trudnych chwilach sięgną po książkę, a inny wybiorą się do kina. Będą tacy, którzy intensywnie zaczną uprawiać sport, ale będą też tacy, którzy pozwolą sobie na większą ilość odpoczynku i snu. Każdy musi znaleźć swój własny sposób na gorsze chwile.
Kilkanaście lat temu w moim życiu wydarzyło się coś, co mnie powaliło. Nie czas, ani nie miejsce, aby dzielić się tym wydarzeniem, ale chcę tylko napisać, że to wydarzenie było dla mnie jak trzęsienie ziemi, powódź i nieuleczalna choroba razem wzięte. Tak to wtedy czułem. W moim emocjonalnym życiu wybuchła bomba, z którą nie umiałem sobie wtedy poradzić. Nie chciałem się wtedy z nikim spotykać, nie chciałem rozmawiać, chciałem być zupełnie sam. I wiecie co mi wtedy pomogło? Serial i sen. Naprawdę! W ciągu dwóch tygodni obejrzałem wszystkie odcinki serialu „Sześć stóp pod ziemią” i spałem po dziesięć (a może więcej) godzin dziennie. To był mój sposób na tamten trudny czas, na trudne chwile. I coś z tego zostało mi do dzisiaj. W „gorszych chwilach” oglądam więcej seriali i więcej śpię. To mi naprawdę pomaga.
Świętuj sukcesy
Kolejna rzecz ważna przy zachowaniu życiowego optymizmu to świętowanie sukcesów. I nie chodzi tylko i wielkie sukcesy. Musimy pamiętać też o tych małych i niepozornych. Świętowanie sukcesów przynosi wielu osobom radość i rozpala w nich optymizm. Dzielenie się sukcesami z innymi pomaga we wzmacnianiu pewności siebie i doskonale wpływa na poziom życiowego optymizmu.
Na niektórych szkoleniach proszę ludzi, aby przygotowali listę dziesięciu lub więcej sukcesów, a gdy listy są już gotowe uczestnicy szkolenia stają w parach i dzielą się ze sobą swoimi osiągnięciami. Urządzam im takie małe świętowanie sukcesów. I nawet ci, którzy nie czują się z tym zbyt komfortowo, kończą ćwiczenie z uśmiechami od ucha do ucha i mówią, że chcieliby pozwalać sobie na to częściej.
Ciesz się życiem
Ostatnia, podpowiedź zawiera w sobie wszystkie inne – ciesz się życiem! Ciesz się życiem, czyli bądź wdzięczny za to kim jesteś i co wnosisz w życie innych. Ciesz się życiem otaczając się ludźmi, którzy Cię będą dopingować i motywować do spełniania marzeń. Nie zapominaj o swoich sukcesach i dobrym wpływie ruchu na samopoczucie. Ciesz się życiem, choć nie zawsze jest ono usłane różami i pewnie będziesz musiał znaleźć jakiś sposób na trudniejsze chwile. Ciesz się życiem, a zachowasz radość i życiowy optymizm.
Z coachingu stacjonarnie możesz skorzystać w następujących miejscach: Białystok | Bielsko-Biała | Bydgoszcz | Chorzów | Częstochowa | Dąbrowa Górnicza | Elbląg | Gdańsk | Gdynia | Gliwice | Gorzów Wielkopolski | Katowice | Kielce | Koszalin | Kraków | Lublin | Łódź | Olsztyn | Opole | Płock | Poznań | Radom | Ruda Śląska | Rybnik | Rzeszów | Sosnowiec | Szczecin | Tarnów | Toruń | Tychy | Wałbrzych | Warszawa | Włocławek | Wrocław | Zabrze | Zielona Góra
Chcesz od razu przejść do działania? Przejdź do sklepu
FAQ – często zadawane pytania
Jak nauczyć się bycia optymistą, jeśli mam tendencję do pesymizmu?
Optymizmu można się nauczyć, co potwierdzają badania psychologa Martina Seligmana. Zacznij od świadomego przekierowywania myśli z negatywnych na pozytywne. Prowadź dziennik wdzięczności, zapisując codziennie 3 dobre rzeczy, które Cię spotkały. Pracuj nad zmianą dialogu wewnętrznego poprzez afirmacje i zastępowanie negatywnych myśli konstruktywnymi. Otaczaj się pozytywnymi ludźmi, którzy mogą Cię "zarazić" optymizmem. Pamiętaj, że zmiana sposobu patrzenia na świat wymaga czasu i praktyki, ale z czasem stanie się nawykiem.
Jakie są różnice między podejściem optymisty a pesymisty do niepowodzeń?
Optymista postrzega niepowodzenia jako tymczasowe, konkretne i zewnętrzne - "Nie udało mi się teraz, ale następnym razem będzie lepiej". Pesymista natomiast widzi problemy jako trwałe, ogólne i wewnętrzne - "Zawsze mi się nie udaje, bo jestem do niczego". Optymista koncentruje się na rozwiązaniach i wyciąganiu wniosków z porażek, wierząc, że sprawy ułożą się pomyślnie. Pesymista często wpada w stan wyuczonej bezradności, skupiając się na negatywnych aspektach życia. Ta różnica w interpretacji zdarzeń znacząco wpływa na jakość życia i zdolność do pokonywania trudności.
Czy pozytywne myślenie to to samo co noszenie "różowych okularów"?
Nie, to dwie różne rzeczy. Pozytywne myślenie to racjonalne podejście do życia, które polega na dostrzeganiu dobrych stron rzeczywistości, ale bez ignorowania problemów. Noszenie "różowych okularów" oznacza natomiast naiwne przekonanie, że wszystko jest idealne, co prowadzi do rozczarowań. Prawdziwy optymista nie udaje, że kłopoty w życiu nie istnieją, ale wierzy w swoją zdolność do radzenia sobie z nimi. Koncentruje się na możliwościach i potencjalnych rozwiązaniach, a nie na wymyślonym, idealnym świecie. Optymistyczne podejście do życia to realistyczna wiara, że mimo trudności, możemy osiągnąć wartościowe cele.
Jak pozytywne patrzenia na świat wpływa na nasze zdrowie?
Badania naukowe dowodzą, że optymiści cieszą się lepszym zdrowiem fizycznym i psychicznym. Osoby myślące pozytywnie mają silniejszy układ odpornościowy, niższe ciśnienie krwi i mniejsze ryzyko chorób serca. Optymistyczne podejście do życia redukuje poziom stresu i kortyzolu w organizmie. Optymiści szybciej wracają do zdrowia po chorobach i operacjach. Co więcej, podejście to wpływa na długość życia - osoby optymistyczne żyją średnio 4-10 lat dłużej niż pesymiści. Patrzenie na świat przez pryzmat możliwości, a nie ograniczeń, przekłada się więc bezpośrednio na fizyczny i psychiczny dobrostan człowieka.
Na czym polega filozoficzne rozumienie optymizmu jako poglądu, że istniejący świat jest najlepszy?
Filozoficzne rozumienie optymizmu, reprezentowane zwłaszcza przez Gottfrieda Wilhelma Leibniza, opiera się na przekonaniu, że "świat jest najlepszy z możliwych". Według tego poglądu filozoficznego, wszechświat jest racjonalnie urządzony i zmierza ku dobru, nawet jeśli nie zawsze potrafimy to dostrzec. Optymizm w tym ujęciu nie oznacza naiwnego przekonania, że wszystko jest idealne, ale raczej wiarę, że rzeczywistość ma sens i celowość. Współczesne rozumienie filozoficznego optymizmu koncentruje się na przekonaniu, że świat oferuje więcej możliwości niż ograniczeń, a człowiek może aktywnie uczestniczyć w czynieniu go lepszym miejscem, co jest niezwykle ważne dla poczucia sensu życia.
Jak rozwijać radość życia poprzez praktyki wdzięczności?
Rozwijanie radości życia poprzez praktyki wdzięczności to skuteczna metoda budowania optymizmu. Zacznij od codziennego zapisywania 3-5 rzeczy, za które jesteś wdzięczny - mogą być to drobnostki jak smaczna kawa czy uśmiech przechodnia. Prowadź dziennik wdzięczności, regularnie go przeglądając. Świadomie wyrażaj podziękowania innym, mówiąc im, co w nich cenisz. Praktykuj uważność, koncentrując się na pozytywnych aspektach teraźniejszości. Staraj się odbierać nawet trudne doświadczenia jako lekcje. Badania pokazują, że regularne praktyki wdzięczności zmieniają sposób, w jaki mózg przetwarza informacje, stopniowo przestawiając nas na bardziej optymistyczne tory myślenia.
Jak bycie optymistą wpływa na jakość życia i relacje z innymi?
Bycie optymistą znacząco podnosi jakość życia w wielu wymiarach. Optymiści łatwiej nawiązują głębokie relacje, ponieważ koncentrują się na pozytywnych cechach innych osób i wierzą w dobre intencje. Są bardziej atrakcyjni towarzysko, gdyż ich energia przyciąga ludzi. W związkach wykazują większą cierpliwość i zdolność wybaczania. W pracy osiągają lepsze wyniki dzięki wytrwałości i innowacyjnemu podejściu do problemów. Optymiści częściej podejmują ryzyko, co prowadzi do nowych możliwości i doświadczeń. Pozytywne patrzenie na świat zwiększa również zdolność do odczuwania szczęścia, satysfakcji i wdzięczności za codzienne przyjemności, co tworzy spiralę pozytywnych emocji.
Czy optymizmu można się nauczyć w każdym wieku?
Tak, optymizmu można się nauczyć w każdym wieku, niezależnie od tego, jak długo praktykowaliśmy pesymizm. Nasz mózg zachowuje neuroplastyczność przez całe życie, co oznacza, że może tworzyć nowe połączenia nerwowe i zmieniać nawyki myślowe. Badania psychologa Martina Seligmana pokazują, że nawet osoby z głęboko zakorzenionym pesymizmem mogą nauczyć się optymistycznego stylu wyjaśniania zdarzeń. Kluczem jest systematyczna praca nad zmianą sposobu, w jaki interpretujesz wydarzenia i własne doświadczenia. Metody takie jak terapia poznawczo-behawioralna, praktyki wdzięczności, afirmacje i coaching mogą pomóc w rozwijaniu pozytywnego podejścia do życia niezależnie od wieku.
Jak zachować optymizm w obliczu poważnych życiowych wyzwań?
Zachowanie optymizmu w obliczu poważnych wyzwań wymaga świadomego wysiłku. Przede wszystkim, akceptuj trudne emocje jako naturalną część doświadczenia, nie próbując ich wypierać. Praktykuj elastyczność poznawczą - szukaj alternatywnych interpretacji sytuacji zamiast zakładać najgorsze. Rozbijaj duże problemy na mniejsze, możliwe do rozwiązania części. Otaczaj się wspierającymi ludźmi i nie wahaj się prosić o pomoc. Koncentruj się na tym, co możesz kontrolować, zamiast na tym, co poza twoim wpływem. Pielęgnuj poczucie własnej wartości i przypominaj sobie o przeszłych sukcesach w pokonywaniu trudności. Pamiętaj, że prawdziwy optymizm nie polega na zaprzeczaniu problemom, ale na wierze w swoją zdolność do ich przezwyciężenia.
To też może Cię zainteresować






Zgadzam się w zupełności z p.Wiktorem, szczególnie w części art. o otaczaniu się ludźmi pozytywnie patrzącymi na świat.
Unikam jak ognia tzw. „wampirów energetycznych” potrafiących wyssać z człowieka optymizm, pogodę ducha,w zarazić czasami niestety skutecznie złością, pogardą i pesymizmem.Pozdrawiam J.H.
Jurku, cieszę się, że podzielasz moje zdanie. Serdecznie pozdrawiam 🙂
Historia pani Janinki przypomina mi podejscie Stephena Hawkinga, ktory mowil (wolno tlumaczac) „choc mialem nieszczescie, ze stracilem zdolnosc ruchu – to mialem szczescie wszedzie indziej”. To od nas zalezy czy skupimy sie na negatywach, czy pozytywach. Gdyby nie to zdrowe podejscie tego genialnego czlowieka, byc moze poddalby sie on w wieku 20 lat i nie dokonalby on wielu niesamowitych odkryc. To co moge dodac ze swojej strony, to ze terapia psychologiczna moze bardzo nam pomoc – nie tylko ze wzgledu na to, ze to MY mamy problem, ale rowniez moze pomoc ze zrozumieniem niektorych sytuacji w zyciu i samych siebie. A pozytyne myslenie i trzyanie sie pozytywnych ludzi to podstawa! Najwazniejsza osoba w naszych zycia, ktore moga nam pomoc – jestesmy sami my.
Marku, zgadzam się z Tobą w 100, a nawet 101 procentach. Dziękuję za komentarz i przywołanie Stephena Hawkinga.