Po opublikowaniu ostatniego artykułu, którego tematem było przebaczenie (znajdziecie go tutaj) kilka osób poprosiło o kontynuację tematu. Robię to z wielką przyjemnością i nie ukrywam, że taki był też mój uprzedni zamiar. Dzisiaj spróbuję odpowiedzieć na pytanie „Jak przebaczyć?”.

Małe résumé

Najpierw przypomnę najważniejsze myśli z poprzedniego artykułu. Po pierwsze: przebaczenie nie oznacza zapomnienia. Pewnych rzeczy nie da się zapomnieć, co nie oznacza, że pamięć o nich oznacza brak przebaczenia. Można przebaczyć i pamiętać. Po drugie: prawdziwe przebaczenie oznacza decyzję o nie podejmowaniu jakichkolwiek działań mających na celę odpłacenie naszemu winowajcy. Po trzecie: przebaczenie musi się dokonać w prawdzie. Nie możemy udawać, że nic się nie stało i nie możemy zaprzeczać emocjom, które związane są z przebaczeniem.

Jak przebaczyć żyjącemu winowajcy?

Co więc zrobić, aby przebaczyć? Jaką drogą podążać? Przychodzą mi do głowy dwie diametralnie różne sytuacje: jednak gdy nasz winowajca żyje i mamy w sobie siłę, aby stawić mu czoła, a druga – gdy winowajca zmarł (lub nie mamy możliwości nawiązania z nim kontaktu), albo obawiamy się, że stawienie mu czoła wiązałoby się z ponownym zranieniem, albo byłoby zupełnie bezskuteczne. Dzisiaj zajmę się pierwszą z nich.

Przygotowanie do przebaczenia

Zanim podejmiemy jakiekolwiek kroki mające na celu wejście w proces przebaczenia, powinniśmy dobrze się do niego przygotować. Owo przygotowanie powinno objąć przede wszystkim przypomnienie sobie ran, które zostały nam zadane. Proces ten może być dla nas bardzo trudny, bo zapewne będzie się wiązał z nieprzyjemnymi emocjami. Nie warto jednak przed nim uciekać. Trzeba się zmierzyć z tym, co trudne i bolesne. Trzeba temu stawić czoła. Należy dopuścić do siebie wszystkie emocje, które nam towarzyszą. Możemy zrobić to sami, albo w obecności odpowiednio do tego przygotowanej osoby (psychoterapeuta, life coach z doświadczeniem pracy z przebaczeniem), albo zaprzyjaźniona osoba, której jesteśmy w stanie zaufać i która może nam okazać wsparcie.

Zaangażowanie emocji

Dopuszczenie trudnych emocji na tym etapie jest konieczne. Będzie nas chronić przed ich niekontrolowanym wybuchem na etapie „konfrontacji” (zaraz wyjaśnię co rozumiem przez „konfrontację”). Dopuszczenie emocji oznacza pozwolenie sobie na płacz, krzyk albo jakiekolwiek inne bezpieczne dla nas i dla innych rozładowanie emocji.

Przygotowanie notatek

W etapie przygotowania i dopuszczenia emocji warto zanotować te rzeczy, o których będziemy rozmawiać z naszym krzywdzicielem. Notatki pomogą nam w łatwiejszym przejściu przez proces konfrontacji.

Przerwa na oddech

Po odpowiednim przygotowaniu rozumianym jako przypomnienie sobie wyrządzonych nam krzywd, przygotowanie notatek oraz dopuszczenie trudnych emocji powinna nastąpić przerwa. Jej celem jest pozwolenie na wybrzmienie emocji i osłabienie ich siły. Prawdopodobnie one pojawią się na etapie konfrontacji, ale dzięki przerwie jest szansa, że nie będą one tak silne, aby przeszkodzić nam w przebaczeniu. Czas przerwy jest zależny tylko i wyłącznie od nas i naszych potrzeb. Dajmy go sobie tyle ile będziemy potrzebować, by poczuć, że czujemy się na tyle dobrze, aby pójść dalej.

Bezpośrednie przygotowanie do konfrontacji

Kolejnym krokiem jest przygotowanie do konfrontacji. Konfrontacja oznacza rozmowę z naszym winowajcą. Trzeba na nią znaleźć odpowiedni czas i miejsce. Oczywiście musimy zrobić to w porozumieniu z drugą stroną. Możemy poprosić o rozmowę i określić czas jej trwania. Jeśli nie czujemy się na siłach, nie musimy zdradzać o czym chcemy rozmawiać. Wystarczy powiedzieć, że ta rozmowa jest dla nas ważna i trudna, dlatego prosimy, by nasz interlokutor zarezerwował sobie na nią określoną ilość czasu.

Ustalenie zasad

Gdy już umówimy się na rozmowę i spotkamy w wyznaczonym czasie, zanim przejdziemy do sedna, poświęćmy kilka chwil na ustalenie pewnych zasad. Jeśli do tej pory nasz winowajca nie wie jaki jest cel rozmowy to koniecznie trzeba o nim powiedzieć. Wstęp do rozmowy ma być ustaleniem kontraktu. Warto poprosić, aby nasz rozmówca nam nie przerywał i pozwolił powiedzieć wszystko do końca. Warto też ustalić zachowanie w przypadku, gdy nieprzyjemne emocje będą próbowały torpedować naszą rozmowę (np. przerwa). Powiedzmy o wszystkim co dla nas ważne i wysłuchajmy tego, co ważne dla drugiej strony. Ustalmy zasady, których będziemy się wspólnie trzymać.

Konfrontacja

Następna czynność to sama konfrontacja. Zazwyczaj jest to najtrudniejszy element całego procesu. Zaznaczam raz jeszcze, że w tym tekście zajmuję się tylko procesem przebaczenia wobec osób, które żyją i którym jesteśmy w stanie stawić czoła. Jednocześnie obiecuję, że za tydzień zajmę się opcją przebaczenia osobom, które albo zmarły/odeszły, albo takim, którym nie potrafimy stawić czoła (zapraszam za tydzień). W czasie rozmowy przedstawiamy naszemu winowajcy krzywdę, którą nam wyrządził. Pomagają nam w tym notatki, a także ochłonięcie emocjonalne, na które daliśmy sobie czas. W czasie konfrontacji staramy się zwracać uwagę na to by mówić o sobie i swoim doświadczeniu. Staramy się nie generalizować, ale równocześnie nazywamy rzeczy po imieniu. Jeśli ktoś coś zrobił coś, co nas skrzywdziło, albo nie robił czegoś, co również powodowało nasze cierpienie, warto nazwać to po imieniu. Nie musimy tego zmiękczać, ani ubierać w łagodnie brzmiące słowa. Mówimy o swoim doświadczeniu, ale staramy się nie atakować drugiego człowieka i nie ranić go. Pamiętamy, że celem konfrontacji nie jest rozdmuchanie sprawy, ale jej załagodzenie, wyrażenie naszych emocji, opowiedzenie o naszej perspektywie, a konsekwencji powiedzenie drugiej osobie, że jej przebaczamy lub chcemy przebaczyć. Gdy przykre emocje będą w nas narastać, poprośmy o przerwę. Gdy druga osoba nie będzie sobie radzić z tym, co jej powiemy, pozwólmy jej na przerwę lub odłożenie rozmowy na później. Pamiętajmy, że nie jest łatwo usłyszeć o tym, że się kogoś skrzywdziło. To, że mówimy o naszej krzywdzie, nie upoważnia nas do ranienia naszego rozmówcy.

Perspektywa krzywdziciela

Gdy poczujemy, że powiedzieliśmy o wszystkim co leżało nam na sercu, dajmy szansę drugiej osobie na opowiedzenie o swojej perspektywie. Pozwólmy, by powiedziała to co myśli i co czuje. Chociaż mamy prawo oczekiwać, że druga strona wyrazi skruchę i żal za wyrządzone nam krzywdy, pamiętajmy, że tak się może nie stać i że nie możemy od tego uzależniać naszego przebaczenia. W takiej sytuacji możemy powiedzieć: „Chciałbym usłyszeć przeprosiny, ale nawet jeśli ich dzisiaj nie usłyszę, chcę powiedzieć, że ja Ci przebaczam”. Powiedzenie takich słów może być uzdrawiające zarówno dla nas samych, jak i dla osoby, do której zostały one skierowane. Pamiętajmy, że ludzie, którzy krzywdzą, zazwyczaj sami byli krzywdzeni.

Zakończenie czy początek?

Tak przeprowadzony proces wcale nie jest zakończeniem, jest początkiem. Może być początkiem trudnej walki, by wytrwać w postanowieniu o nie podejmowaniu działań mających na celu odwet za wyrządzone nam krzywdy, ale może być też początkiem wolności. Nierzadko zdarza się tak, że taka dobrze przeprowadzona rozmowa z winowajcą i dojrzała postawa z jego strony, powodują odnowienie relacji i otwierają przestrzeń na jej pogłębienie.

W przyszłym tygodniu podejmę temat przebaczenia osobie zmarłej lub takiej, z którą nie jesteśmy w stanie się skonfrontować. Nie martwicie się, także w takim przypadku można przebaczyć. A jeśli ktoś z Was chce popracować nad poprawą jakości swojego życia to zapraszam do skorzystania z life coachingu. Wszelkie informacje znajdziecie na mojej stronie.