W ostatnich miesiącach prowadziłem kilka szkoleń, których albo wiodącym tematem, albo jednym z głównych były emocje. Cieszę się, że jest zapotrzebowanie na takie szkolenia, bo uważam, że temat emocji jest bardzo ważny i – niestety – jest wielkim nieobecnym edukacji szkolnej, a także wychowania w rodzinach.

Mam wrażenie, że żyjemy w czasach, w których dopiero uczymy się tego czym są emocje, do czego służą i jak się z nimi obchodzić. Tak jak ludzie uczyli się higieny własnego ciała w XIX i XX wieku tak my, od kilku dekad, uczymy się higieny emocjonalnej. Daleko nam jeszcze do ideału, ale ważne, że idziemy w dobrym kierunku.

Jak dzielimy emocje?

W ramach wspomnianych szkoleń i treningów rozwoju osobistego, proponuję uczestnikom pewne ćwiczenie. Dzielę ich na grupy i rozdaję zestawy karteczek, na których wydrukowane zostały nazwy emocji. Ich zadaniem jest podzielenie emocji na dowolne grupy. Najczęściej dzieje się tak, że uczestnicy szkolenia dzielą emocje na dwie zasadnicze grupy. W jednej umieszczają „emocje pozytywne”, a w drugiej „negatywne”. Zdarzyło się kiedyś, że jedna z grup z kategorii „negatywne” wydzieliła jeszcze jedną i tak oto powstały emocje „pozytywne”, „negatywne” i „jeszcze bardziej negatywne”. Potem się z tego śmialiśmy, ale naprawdę taki pomysł przyszedł im do głowy.

Wśród emocji pozytywnych zazwyczaj umieszcza się miłość, radość, ekscytację i zadowolenie, a wśród negatywnych złość, zazdrość, pożądanie i smutek. Oczywiście zdarzają się osoby świadome, które proponują inny podział emocji, ale najbardziej rozpowszechniony podział to podział na emocje pozytywne, nazywane też dobrymi, oraz negatywne, nazywane złymi.

Fałszywy podział

Oczywiście dla mnie, jako prowadzącego zajęcia, jest to wymarzona sytuacja, aby wytłumaczyć uczestnikom to, czym – między innymi – chce się dzisiaj podzielić z czytelnikami mojego bloga, a więc prawdą, że nie ma emocji pozytywnych i negatywnych.

„Jak to? – powie ktoś oburzony – Przecież złość, gniew i zazdrość są czymś złym, a miłość, zadowolenie i ekscytacja czymś dobrym”. Czyżby?

Miłość i zazdrość

Weźmy na tapetę miłość i zazdrość (choć miłość należy do bardziej złożonych zjawisk emocjonalnych). Z miłości można kogoś otoczyć opieką, zawrzeć związek małżeński i zrodzić dzieci. Ale przecież z miłości można kogoś nękać, popełnić samobójstwo, a nawet zabójstwo. Czy zatem miłość jest zawsze dobra, pozytywna?

Albo zazdrość… Z zazdrości można komuś zniszczyć samochód, ale będąc napędzanym tą samą emocją, można przecież pracować w bardziej wytężony sposób, by kupić sobie samochód lepszy od sąsiada. Czy zatem zazdrość należy nazywać emocją złą, negatywną?

Fałszywy podział

Podział na pozytywne i negatywne emocje jest fałszywy, bo emocje są obojętne moralnie. One powstają najczęściej niezależnie od nas, są reakcją naszego organizmu na jakieś bodźce, a powstawanie tych bodźców trudno kontrolować.

Dobre lub złe może być natomiast to, co my zrobimy z emocjami. Działając pod ich wpływem możemy wyrządzić wiele dobra, ale możemy też skrzywdzić innych. Pozytywne i negatywne może się więc stać to, co z emocjami zrobimy, a nie one same.

Przyjemne i nieprzyjemne

Zamiast tego podziału, proponuję inny. Taki, który według mnie lepiej oddaje istotę emocji. I choć ten podział jest niedoskonały to jednak – moim zdaniem – jest lepszy, bo bardziej służy naszemu rozwojowi. Proponuję więc, by nazwę „dobre/pozytywne emocje” zastąpić terminem „emocje przyjemne”, natomiast te „złe/negatywne” nazywać od dzisiaj „nieprzyjemnymi”.

Dlaczego proponuję taką zmianę? Otóż wydaje mi się, że dzielenie emocji na dobre i złe, pozytywne i negatywne, nam nie służy. Powoduje, że wstydzimy się pewnych emocji, udajemy, że ich nie ma, próbujemy je ukrywać, co odbija się negatywnie na naszych relacjach, samopoczuciu, a także zdrowiu.

Emocje nie są dobre czy złe. One są neutralne.

Kup coaching

Opłaty za coaching należy wnieść po uprzednim ustaleniu terminu sesji.
W razie pytań pisz lub dzwoń.

Kontakt