W ostatnim artykule pisałem o powszechnym, ale błędnym podziale emocji na dobre i złe, pozytywne i negatywne. Dzisiaj chcę dodać, że emocje nie mają też płci. Nie ma emocji, które byłyby męskie lub żeńskie. Choć najczęściej spotykam się z innym podziałem. Ludzie dzielą emocje na męskie i niemęskie. Oczywiście te drugie – w ich mniemaniu – są gorsze i właściwe tylko kobietom. Mężczyzna nie może sobie pozwolić na smutek, czy związany z nim płacz, bo wpojono mu kulturowy wzorzec, pt. „chłopaki nie płaczą”, „nie bądź babą”.

Chłopaki nie płaczą. Chłopaki piją i biją

W naszym kraju chłopaki nie płaczą, ale za to chłopaki piją na umór i wpadają w chorobę alkoholową. Dlaczego? Bo nie radzą sobie z emocjami, a na niektóre nie mogą sobie pozwolić, by nie być posądzonymi o zniewieściałość. Nie radzą sobie też ze złością i agresją i zamiast wyładować ją w sposób bezpieczny dla siebie i innych, wyładowują je na najbliższych.

Chłopaki popełniają samobójstwa

W Polsce chłopaki piją, a w Australii popełniają samobójstwa, bo też wpojono im, że płakać nie powinni… Dlatego w tym kraju prowadzona jest kampania społeczna, pt. „Man up! Speak up!”, w ramach której pokazywane są spoty reklamowe z płaczącymi mężczyznami. Są to zarówno dzieci płci męskiej, jak i dorośli, mocni i doświadczeni przez życie faceci. Celem kampanii jest pokazanie, że mężczyzna jest człowiekiem i jako taki ma prawo płakać i być słabym.

Kto z was płacze?

Kilka lat temu w ramach spotkań rozwojowych dla grupy mężczyzn zaproponowałem temat emocji. Na sali siedziało 35 facetów w różnym wieku: chłopaków wchodzących w dorosłość, młodych małżonków, doświadczonych ojców, a nawet dziadków. Na początku spotkania zapytałem ich kto z nich pozwala sobie na płacz. Zapadło niezręczne milczenie. Wiedziałem, że nikt tak łatwo się nie przyzna. Drążyłem temat. Mówiłem o emocjach. Jako że spotkanie odbywało się przy kościele, a mężczyźni tworzyli religijną grupę, przywołałem fragmenty Ewangelii i pokazałem Jezusa Chrystusa, który płakał. I wtedy znów zadałem pytanie: „Kto z Was płacze?”.

Płaczę, płakałem, będę płakać

Zaczęli się przyznawać. Ze wstydem, i nie wszyscy, ale zaczęli… „Ja nie mogę chodzić z moimi córkami na filmy animowane, bo zawsze na nich płaczę”. „Ja płaczę zawsze na komediach romantycznych, które oglądam z moją żoną. Ona śmieje się ze mnie i gdy tylko zaczyna się jakaś wzruszająca scena podaje mi ostentacyjnie chusteczki higieniczne”. „Ja płakałem, gdy mojego syna zabrali do szpitala z podejrzeniem zapalenia opon mózgowych. Rozleciałem się wtedy na kawałki”…

Kultura a emocje

Zgadzam się z tym, że pewne emocje częściej można zaobserwować u kobiet, a inne u mężczyzn. Nie oznacza to jednak, że podział na męskie i kobiece emocje da się utrzymać. Musimy pamiętać, że żyjemy w określonej kulturze, która nas kształtuje i ma wpływ na nasze zachowania.

Gdy rodzimy się jako dzieci, a rodzice nie mają jeszcze tak wielkiego wpływu na nasze zachowania, my mężczyźni płaczemy na równi z dziewczynkami. A one – dziewczynki, złoszczą się na równi z chłopakami. Dopiero potem jednym się wmawia, że „chłopaki nie płaczą”, a drugim, że „złość piękności szkodzi” i z takimi przekonaniami wchodzimy w dorosłe życie.

Emocje nie są męskie i niemęskie. One są ludzkie.